Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 8 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 8 =

Z pamiętnika leśnego dziadka…

Zakończył się kolejny - bardzo ważny, bardzo łódzki festiwal. O którym przed wielu laty (1989 lub 1990) ówczesny szef i reformator polskiej kinematografii Juliusz Burski powiedział „mały, sympatyczny festiwal”. Bo to impreza kameralna albo jak kto woli niszowa, choć naturalnym jego środowiskiem są nieograniczone okoliczności przyrody.
XVII Międzynarodowy Festiwal Filmów Przyrodniczych im. Włodzimierza Puchalskiego, dla którego aktem założycielskim stała się pierwsza edycja w 1980 roku zorganizowana przez nieodżałowanego Macieja Łukowskiego, przebiegał pod hasłem programowym „Lasy w kulturowym krajobrazie Europy”.  Znakomicie współgrało ono z tym, co wokół nas, o czym mówią politycy, wołają i piszą dziennikarze, w co angażują się społecznicy. Drzewa, lasy, puszcze, a osobliwie Puszcza Białowieska – to jest temat na więcej niż jeden festiwal!

I rzeczywiście tak było i było ciekawie, czasami refleksyjnie, najczęściej z nutą dydaktyki. Mieliśmy na festiwalu 41 tytułów z 9 krajów w konkursie głównym, kilkanaście filmów w konkursie dla młodzieży, kilkanaście wystaw fotograficznych i plastycznych (wśród nich dwie prezentujące fotografie patrona festiwalu), warsztaty fotograficzne, filmowe, plastyczne dla młodzieży, spotkania i debaty, wycieczkę krajoznawczą do lasów spalskich. Można też było przypomnieć sobie wybrane odnowione cyfrowo filmy Puchalskiego oraz pośmiać się z perypetii Reksia – bohatera animacji z SFR w Bielsku-Białej.

A na otwarcie – happening pod nazwą Las wędrujący Łodzią, to jest przemarsz z wózkami wypełnionymi dorodnymi sadzonkami drzew, na tyle dużymi, że niektórzy obserwujący nas wołali coś o „lesie birnamskim podchodzącym pod urząd…”. Fakt, musieliśmy przejść taką trasą, uczestnicząc po drodze w wernisażach w galerii „Tłustym Drukiem”, w Teatrze Nowym, w galerii ŁTF, galerii „Olimpijka” i Klubie Nauczyciela. 

Na każdym festiwalu ważne są nagrody. Wiele razy miałem takie mniemanie, nadal zresztą tak uważam, że twórcy często planują sobie nie tylko udział w imprezie, ale że pod nią niejako realizują kolejne swoje dzieła. A wielu z nich to wychowankowie festiwalu, jak np. Jan Walencik, który debiutował podczas 3. edycji w 1985 r. wystawą fotografii „Ptasie sekrety”, zaś w 1998 zgarnął kilka nagród łącznie z Grand Prix podczas 8. odsłony festiwalu (film „Tętno pierwotnej puszczy”), a w 2011 r. kolejne Grand Prix za odcinek serii „Saga prastarej puszczy”. Nie dziwi więc, że i ten festiwal wychowuje sobie przyszłych laureatów, a na pewno twórców i odbiorców świadomych wielu zagadek i tajemnic przyrody, w tym różnorodności lasów.  

W Młodzieżowym Konkursie Filmu Przyrodniczego jury pod przewodnictwem reżysera Jacka Schmidta przyznało nagrody i wyróżnienia filmom zrealizowanym przez uczniów szkół różnego stopnia.

I nagroda: „Woodsong”, realizacja: Julia Dudek, Paulina Ziółkowska, Anna Korczak, Agata Kieliszkowska;
II nagroda: „Wytęż wzrok”, realizacja: Anna Krakowiak, Gabriela Kalinowska;
III nagroda: „Forest”, realizacja: Maja Minda, Dominik Matusiak;
Wyróżnienie Specjalne Jury: „Symfonia lasu”, realizacja: Zula Pajor, Weronika Kopczyńska – wszystkie zrealizowane przez uczniów VI LO im. Joachima Lelewela w Łodzi;
Wyróżnienie: „Tajemnice lasu”, realizacja: Maksymilian Borowiak, Szkoła Podstawowa im. St. Staszica, Błaszki, opiekun: Jolanta Graczykowska.

Przez chwilę, słuchając werdyktu odczytywanego ze sceny kina ŁDK, zastanawiałem się, jak to możliwe, że wszystkie nagrody oraz wyróżnienie trafiły do jednej wyjątkowej szkoły w Łodzi – VI LO im. Joachima Lelewela, ale kiedy w końcu okazało się, że opiekunem młodzieży jest Michał Dondzik, wszystko stało się jasne. Miałem okazję współpracować z nim przez kilka lat w Muzeum Kinematografii, zaczęliśmy jeszcze chyba w czasie, kiedy kończył kulturoznawstwo na UŁ. Ten zdolny, ambitny i co ważniejsze skuteczny w działaniu młodzieniec okazał się być nie tylko dobrze wyedukowanym filmoznawcą, ale doskonałym mentorem i przewodnikiem młodzieży. Brawo, Panie Michale!

Równie wielkie brawa dla organizatorów za dwie odmienne, a komplementarne „leśne” ekspozycje, wpisane w trwającą ogólnopolską (i europejską) debatę na temat drzew, lasów, puszcz. Wystawę „Przyroda Puszczy Białowieskiej” przygotował Białowieski Park Narodowy – przedstawia ona fascynujące (i piękne!) obrazy przyrody uchwycone przez fotografów. Jest swoistym głosem ostrzeżenia: „Patrzcie, jak jest pięknie, ale to od nas zależy, czy nasze wnuki też zobaczą taki świat”. Drugą wystawę przygotowało Ministerstwo Środowiska. Już jej tytuł „Puszcza Białowieska – lasy naturalne czy też dziedzictwo kulturowe miejscowej ludności” jest w pewnym sensie ustawieniem problemu. Puszcza to, poza ścisłym rezerwatem i dość licznymi enklawami chronionymi, przede wszystkim las ważny dla gospodarki kraju i miejsce pracy okolicznej ludności.

Wszystkie nagrodzone obrazy, niezależnie gdzie powstały, nie przestają być ważne i aktualne tu i teraz.
Austriacka „Odnowa pierwotnego lasu” (reż. Rita Schlamberger) pokazuje „cud samoistnego odtworzenia się lasu”. W głębi Parku Narodowego Kalkalpen w Alpach pozostawiony został  przed ćwierćwieczem las, który sam się regeneruje i powraca do naturalnego, pierwotnego stanu. To, co dla postronnego obserwatora może wydać się chaotyczne i niezrozumiałe, w naturze jest jasne i celowe, a co ważniejsze – ten las żyje i po 115 latach wróciły do niego rysie! Film został wyróżniony Nagrodą Prezesa Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

Obraz pierwotnego lasu alpejskiego (stosunkowo niedaleko od Wiednia) u podnóża  masywu Őtscher, gdzie można spotkać najstarsze w tym kraju drzewa, gdzie żyją wilki, rysie i wiele drapieżnych, rzadkich ptaków, pojawił się w filmie „Majestatyczny olbrzym – raj wydry w krainie głuszca” (reż. Franz Hafner, Nagroda Lasów Państwowych). W Słowacji znajduje się Dobročsky Prales, jeden z najstarszych w Europie rezerwatów przyrody, w którym od stu lat nie prowadzi się żadnej ludzkiej działalności. W filmie „Dobroczski las pierwotny” (reż. Zdeno Vlach, Nagroda Polskiego Towarzystwa Chirurgów Drzew) mamy okazję wejść do środka tego lasu i oglądać go we wszystkich porach roku.

Nasze polskie lasy też kilkakrotnie pojawiały się  na ekranie, ale żaden z pokazanych obrazów nie był tak fascynujący, jak te nagrodzone. Sądząc po nagrodach, jakie otrzymali polscy twórcy, od lasu bliższe nam są raczej wody i bagna. Bagna są dobre – Tomasz i Michał Ogrodowczykowie w filmie pod takim tytułem pokazują Park Narodowy „Ujście Warty”, w którym trwa żmudny proces przywracania naturze obszarów bagiennych, zmeliorowanych i osuszonych przed trzystu laty. Realizowany pięć lat film otrzymał nagrodę za walory edukacyjne. Za zdjęcia Nagrodą im. Janusza Czecza wyróżniono pracę Józefa Romasza w filmie „Żywot chruścika”, reż. Zbigniew Bączyński i Monika Zawadzka. Obraz powstał w łódzkiej WFO, która nawiązuje do wielkich tradycji i osiągnięć poprzedników.

Filmowcy przyrodnicy, są szczególnie wyczuleni na wszelkie zakusy polityków, ekonomistów – zwłaszcza te mające rzekomo służyć klimatowi. W filmie „Szaleństwo hydroelektryczne – destrukcja rzek na Bałkanach” (reż. Birgit Hermes, Niemcy) pokazany został paradoks: w imię tworzenia odnawialnych źródeł energii buduje się tamy i elektrownie na dzikich, naturalnych rzekach na Bałkanach. Wedle niektórych szacunków ma ich powstać 2700! Niszczy się w ten sposób naturalne krajobrazy i ekosystemy. Jury wyróżniło go właśnie za walory publicystyczno-reportażowe.

W konkursie znalazł się też znany, pokazywany i nagradzany na świecie obraz Krystiana Matyska, wielokrotnego laureata poprzednich edycji tego festiwalu, „Łowcy miodu”. Autor pokusił się o nową formułę, bardzo osobisty sposób pokazania procesu odradzania się tradycyjnego bartnictwa, prezentując przy okazji różne jego odmiany w różnych, często trudno dostępnych miejscach na świecie. Otrzymał za to aż dwie nagrody: Specjalną Jury oraz Lasów Państwowych.

Grand Prix – Nagroda PISF trafiła do słowackiego twórcy Erika Balaža za „Życie w obłokach”. Film opowiada o kozicach żyjących od 10 tys. lat w Tatrach. Pokazuje je w pełnym cyklu rocznym, w warunkach surowej zimy i pozostałych pór, z czyhającymi niebezpieczeństwami i zagrożeniami dla dorosłych i młodych kozic. Film – poemat na cześć naturalnego piękna, ale i niezmiennych praw przyrody, której człowiek nie zdołał popsuć. 

Ponadto nagrodzono jeszcze filmy: „Podstępni najeźdźcy” (reż. Szabolcs Mosonyi, Węgry) - nagroda dla filmu poruszającego ważne problemy przyrody; „Pluszcz  rzeki Leith” (reż. Krzysztof Kubik, Szkocja) - nagroda Radia Łódź; „Podziemne ptaki” (reż. Bogusław Sępioł, Polska) - nagroda Prezydenta Tomaszowa Mazowieckiego; „Ślimaki” (Grzegorz Szczepaniak, Polska) – dyplom Jury.

Przewodniczący Jury prof. Andrzej Bednarek, podsumowując imprezę, powiedział: „Z czterdziestu filmów festiwalowych zostają w pamięci obrazy różnorodności roślin, zwierząt, ich wzajemnych zależności, także publicystycznych problemów  związanych z ekologią i ochroną zwierząt. Technika operatorska pozwala dzisiaj bardzo zbliżyć się do filmowanych obiektów, szczególnie dzikich zwierząt. Właściwie niemal wszyscy operatorzy filmów przyrodniczych potrafią to robić, ale nie wszyscy potrafią tymi, często z ogromnym trudem zdobytymi obrazami, opowiedzieć ciekawe historie o świecie roślin i zwierząt. Nagrodzone filmy miały tę właśnie, narracyjną wartość".


Mieczysław Kuźmicki

Kategoria

Film