Z miłości do rock’n’rolla | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
3 + 9 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
3 + 9 =

Z miłości do rock’n’rolla

Ray Wilson, niegdyś wokalista grupy Genesis, porwał publiczność Filharmonii Łódzkiej rockową charyzmą. Koncertem uczcił swoje 50. urodziny, a zarazem 50-lecie zespołu.
12 grudnia 2018 roku w sali koncertowej Filharmonii Łódzkiej królował rock’n’roll. Słuchacze przyzwyczajeni do pierwotnych, znanych z płyt i radia aranżacji utworów Genesis mogli być zaskoczeni – tego wieczoru wybrzmiewały utwory zinstrumentalizowane w inny sposób. Można było posłuchać również solowej twórczości wokalisty i kompozycji nagranych z Guaranteed Pure, Stiltskin czy CUT.

Nie zabrakło także tego, na co publiczność czekała najbardziej, czyli hitów Genesis: „Land of Confusion”, „That’s All”, Phila Collinsa (także wokalisty Genesis): „In the Air Tonight”, „Another Day in Paradise” czy kompozycji z ostatnich płyt Raya Wilsona: „Song for a friend” (2016), „Makes me think of home” (2016), „Time and Distance” (2017) oraz „ZDF Bauhaus” (2018). Piosenki na wskroś rockandrollowe, z wirtuozowskimi solówkami gitarowymi, mieszały się z utworami klimatycznymi. Część z nich – z nastrojowym akompaniamentem fortepianu lub samą gitarą akustyczną – kontrastowała z utworami odznaczającymi się mocną partią perkusji i elektryzującym, pełnym energii głosem Raya.

Wiele osób na bieżąco komentowało zachowanie wokalisty, który wykazał się szacunkiem wobec fanów i chęcią utrzymywania z nimi stałego kontaktu. Opowiadał o swoich inspiracjach i okolicznościach, w jakich powstawały jego utwory lub całe wydawnictwa, tłumaczył, skąd wzięły się teksty piosenek. Z dystansem do siebie i świata żartował ze sławnych kolegów z branży, obecnej sytuacji ekonomicznej czy politycznej. Jak przyznał, uwielbia po koncertach rozmawiać ze słuchaczami. Często takie spotkania przedłużają się nawet do dwóch godzin – czyli rozmowy trwają dłużej niż sam koncert. Jego wzorem był Freddie Mercury, którego podziwiał za umiejętność wytwarzania magicznej więzi z fanami.

Kinga Ścieszko


Zdjęcia: Przemysław Sikora

Kategoria

Muzyka