Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 4 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 4 =

Artystyczne komentarze

Pamiętacie Plutona ubranego w sweterek w renifery i Katarzynę Kobro konstruującą urządzenie umożliwiające ucieczkę do lepszego świata – czyli dowcipne i dające do myślenia scenki rysowane zgrabną kreską i uzupełnione komentarzem, które są specjalnością Marii Korczak-Idzińskiej? 
Od numeru 3/2018 rysunki Marii będą regularnie umilały lekturę naszego pisma. Młoda artystka w rubryce „Musisz w to uwierzyć, cześć!” będzie na bieżąco komentowała kulturalne wydarzenia w Łodzi. Powyżej zamieszczamy fragment rysunku z „Kalejdoskopu” 3/2018 – cały można obejrzeć w drukowanej wersji pisma. Kolejny rysunek – w numerze 4/2018!

Studentka Wydziału Sztuk Wizualnych Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi (teraz już ostatniego roku) za rysunki z cyklu „Plan inwazji” dostała nagrodę „Kalejdoskopu” na ubiegłorocznym uczelnianym Konkursie im. Władysława Strzemińskiego – Sztuki Piękne (i jedną z głównych nagród – rektora ASP). Rysunki to pojedyncze obiekty składające się na galaktykę połączoną czerwoną nicią niczym pępowiną. Ujął nas nie tylko ich inteligentny dowcip, ale też nieoczywisty pomysł autorki, jakość wykonania i subtelność. To szczególna wizja wszechświata, który zamierzamy skolonizować – empatyczne oswajanie, ocieplanie, humanizowanie nieznanego. – Lubię czytać o kosmosie, o zagadnieniach fizycznych. Gdy znajdę coś ciekawego, zapisuję to i potem tworzę na tej podstawie. Staram się za dużo nie myśleć, tylko szczerze rysować i pisać, co przyjdzie mi do głowy – mówi artystka.

Maria Korczak-Idzińska pochodzi ze wsi Mrozy w Mazowieckiem, ale wolała zdawać na akademię w Łodzi niż w Warszawie. – I to był dobry wybór. Tutaj zdobyłam techniczne umiejętności, poznałam najróżniejsze techniki i dziedziny sztuki: zagadnienia związane z projektowaniem kostiumów filmowych i scenografii, animację płaską i lalkową, malarstwo, fotografię, rzeźbę, rysunek. Poza tym wolę Łódź, bo jest bardziej „ludzka” niż Warszawa, która nie jest skrojona na miarę człowieka. Tu jest lepszy klimat, dobrze się tu czuję. Był jeszcze jeden powód – tata Marii, łodzianin, skończył łódzką PWSSP na Wydziale Tkaniny i projektował biżuterię artystyczną.

W ogóle Maria była skazana na sztukę – większość członków jej rodziny z kolejnych pokoleń to artyści zajmujący się sztuką profesjonalnie lub hobbystycznie. Wymienienie wszystkich zajęłoby zbyt dużo miejsca, wspomnijmy więc tylko o pradziadku, który parał się fotografią w samych jej początkach. To, że Maria wybierze taką drogę, było w tej rodzinie oczywiste.
Maria nie tylko rysuje, ale i fotografuje, stosując nietypowe, śmiałe kadry uabstrakcyjniające rzeczywistość, tworzy też baśniowe animacje płaskie. Jedną zrobiła jako dyplom licencjacki. Teraz pracuje nad kolejną, która będzie dyplomem magisterskim. Powstaje siedmiominutowa animacja w technice wycinanki komputerowej. Gdy wszystko się uda – obrona w czerwcu.

Idąc na studia, nie wiedziała, jaką obierze drogę. Najpierw odnalazła się jako projektantka kostiumów, ale, jak twierdzi, zabierało to zbyt dużo życia. Okaże się, czy rysunek i animacja to tylko jeden z etapów w twórczości, czy już To. Z rysunkiem artystka wiąże jednak przyszłość. – Chciałabym nauczyć się robić tatuaże. Niektórzy, oglądając moje rysunki, mówili, że chcieliby mieć je wytatuowane. Zatem, gdybym wybrała taką przyszłość, mam już klientów. Nie widzę siebie w świecie galeryjno-artystycznym. Wydaje mi się to takie strasznie poważne i z tym, co tworzę, niezupełnie tam pasuję. Traktuję wszystko z przymrużeniem oka, a moja sztuka to żarty. Chyba taki mam charakter, tak postrzegam świat – widzę absurdy, gierki słowne. Za tym postanowiłam iść.


Aleksandra Talaga-Nowacka

Kategoria

Sztuka