Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 7 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 7 =

Pytać, nie odpowiadać

Konrad Dworakowski. Foto. HaWa / Materiały teatru

Wywiad z Konradem Dworakowski, reżyserem, autorem tekstów piosenek, aktorem, dyrektorem Teatru Pinokio w Łodzi: – To, co tworzymy dla młodszego odbiorcy, zawsze wynika z tematu, który mnie zajmuje. Nie rzucam widzowi kąska i nie zostawiam go z nim, tylko proponuję mu wspólną kolację, chcę przejść z nim tę drogę – dowiedzieć się, nauczyć
Łukasz Kaczyński: – Jakie jest dziecko jako widz? I co je różni od dorosłego?
Konrad Dworakowski: – Czasem mam wrażenie, że różni je wyłącznie otwartość – na język i temat. Nawet jeśli nie całkiem jest gotowe na rozmowę o tym, co widziało. Różni nas także wrażliwość, czy delikatność – dziecko łatwiej skrzywdzić ze sceny. O percepcji trafniej opowiedziałby pewnie psycholog mający regularny kontakt z dzieckiem jako odbiorcą kultury, ale z doświadczeń naszego teatru wynika, że młody widz bardzo mocno angażuje się w spektakl, choć potrafi też zbudować wokół siebie mur. Aby go pokonać, trzeba posłużyć się językiem bliskim wrażliwości i kompetencjom tego widza. 

Czy wasze doświadczenia definiują pracę nad spektaklami i projektami, czy też rzecz w poruszaniu się w ramach sprawdzonych konwencji?
– Dla nas ta praca w dużej mierze opiera się na intuicji, nie na badaniach, bo realizujemy spektakle, które nie mają funkcji innej niż tworzenie dzieła. Ale gdy oglądam efekty wspólnie z odbiorcą dziecięcym czy młodzieżowym, mam ogromną satysfakcję, kiedy widz, który przyszedł zdystansowany, otwiera się, bo udało się do niego trafić. A tu nie ma metody czy sposobu. Jedyny sposób to rozmawiać z nim tak, jakbyśmy rozmawiali z partnerem, czyli z osobą nam równą – nie chodzi o wiek, intelekt, wiedzę, ale o poczucie bycia osobą równoprawną, traktowaną serio.                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                          
Użył pan słowa „temat”. Już gdy został pan dyrektorem „Pinokia” w 2009 roku, mówił o spektaklach jako o tematach. Drugim słowem kluczem był: bohater. Nie autorzy, nie tytuły – jakby sednem miały stać się spektakle w jakiejś sprawie.
– Czasem są to też autorzy, ale rzeczywiście, to terminy bliskie mi w myśleniu o teatrze. Czasem żartuję, że nie odróżniam teatru dla dzieci i dla dorosłych. To, co tworzymy dla młodszego odbiorcy, zawsze wynika z tematu, który mnie zajmuje. Nie rzucam widzowi kąska i nie zostawiam go z nim, tylko proponuję mu wspólną kolację, chcę przejść z nim tę drogę – dowiedzieć się, nauczyć. Tak pojmuję partnerstwo: rozmawiam i liczę się z tym, że widz może mieć inne zdanie, inaczej widzieć świat. [....]

Pełna treść wywiadu w czerwcowym numerze "Kalejdoskopu", którego temat główny to: "Wrażliwość dziecka / sztuka dorosłych".

Do kupienia w salonach sieci Ruch, Saloników Prasowych, Kolportera, Garmond-Press oraz salonach Empik, dostępny także w prenumeracie:
https://prenumerata.ruch.com.pl/prenumerata-kalejdoskop-magazyn-kulturalny-lodzi-i-wojewodztwa-lodzkiego


Pełny spis treści:
http://www.e-kalejdoskop.pl/wiadomosci-a230/kalejdoskop-czerwcowy-juz-jest-r6668


Kategoria

Teatr