Śpiewanie, które jest emocją | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 5 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 5 =

Śpiewanie, które jest emocją

Podobno pan Jerzy Wasowski godzinami przesiadywał w studiu i sprawdzał, jak brzmi puszka albo sznurówka. Był fanatykiem szukania efektów brzmieniowych do piosenek, czyli tzw. sonorystą. Mnie ten aspekt uprawiania muzyki także fascynuje - mówi Iza Połońska w rozmowie miesiąca, Kalejdoskop 10/2019. 
Magdalena Sasin: W październiku w Teatrze Nowym zaprezentuje pani program „Pejzaż bez Ciebie” dedykowany mężowi…

Iza Połońska: Po śmierci Dominika przyśniło mi się, że śpiewam piosenki Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego z wiolonczelami. Poczułam ogromną potrzebę zrealizowania tego pomysłu. Miał to być po prostu projekt koncertowy, ale, pracując nad programem, stwierdziłam, że pragnę zatrzymać ten moment, by pozostał ślad. Koncert zapoczątkuje trasę promującą płytę wydaną nakładem wydawnictwa DUX. Nagrałam ją z utalentowanymi wiolonczelistami młodego pokolenia tworzącymi Polish Cello Quartet i z akordeonistą Leszkiem Kołodziejskim, charyzmatycznym muzykiem, który jest też autorem aranży.

Jak pani podchodzi do tych piosenek, wykonywanych w tak wielu interpretacjach? Co osobistego, odmiennego pani w nich pokazuje?

Cała płyta jest osobista, bo my z Dominikiem razem słuchaliśmy tych piosenek. On uwielbiał Kabaret Starszych Panów. Gdy był dzieckiem, piosenki z Kabaretu puszczał mu tata. Ze mną było inaczej: sama te utwory wyłuskiwałam z telewizji. Najbardziej podobały mi się te wykonywane przez Kalinę Jędrusik. Robiła to inaczej niż wszyscy, była pełna namiętności, pasji, tajemnicy. Piosenki Kabaretu śpiewałam od lat na różne sposoby, także na jazzowo, by wreszcie wrócić do formy najbardziej zbliżonej do oryginału. Teraz wykonuję je z jeszcze większym szacunkiem i pokorą wobec tego, co stworzyli ich autorzy. Pozostajemy przy oryginalnej linii melodycznej głosu, ale zmieniamy fakturę brzmienia tego, co dzieje się za mną. Jerzy Wasowski napisał te utwory tak fantastycznie, że jest w nich ciągle szerokie spektrum możliwości poszukiwania nowych brzmień i współbrzmień. Podobno pan Jerzy godzinami przesiadywał w studiu i sprawdzał, jak brzmi puszka albo sznurówka. Był fanatykiem szukania efektów brzmieniowych do piosenek, czyli tzw. sonorystą. Mnie ten aspekt uprawiania muzyki także fascynuje. Pracował w Studiu S4 Polskiego Radia, które stworzył i które teraz nosi jego imię. Tam właśnie nagraliśmy płytę. Pracowaliśmy ze wspaniałym realizatorem Rafałem Paczkowskim, który nagrał ścieżkę dźwiękową do filmu „Marzyciel” – ta produkcja otrzymała Oscara za muzykę Jana A.P. Kaczmarka. Nagranie czterech wiolonczel w wielogłosach nie jest najprostszą sprawą, wymaga doświadczenia. A jeszcze akordeon. Płytę zmasterował sam Rafał Smoleń w Los Angeles. Ogromnym wsparciem była dla mnie Ania Jopek, wielką rolę odegrał łódzki grafik Piotr Karczewski, który zaprojektował okładkę. Płyta dużo zawdzięcza także Andrzejowi Adamiakowi. Opowiadam tymi piosenkami swoją historię. Pragnęłabym, by z mojego spotkania z publicznością i spotkania słuchaczy z nagraniem płynęła nadzieja i pewność, że miłość jest możliwa w każdych warunkach. 

Płyta pomogła pani uporać się z bolesnymi emocjami?

Przygotowania do płyty i proces jej nagrywania wpisały się w moją żałobę, są zatrzymaniem w przestrzenii w sercu mojej więzi z Dominikiem. Ciągle idę tą drogą. To jak wypracowywanie akceptacji rzeczywistości, w której teraz jesteśmy, kiedy On jest po drugiej stronie, a ja ciągle tutaj. Wiem, że czuwa nade mną i nad dziećmi. Ale spotkałam się z głosami, że być może nadużyciem jest dedykowanie mojemu mężowi tej płyty. Każdy przeżywa żałobę w inny sposób i nikt nie wie, jak na nią zareaguje, dopóki sam jej nie doświadczy. Cały ten proces był dla mnie pewnego rodzaju oczyszczeniem. Czułam konieczność artystycznego wyrażenia swojego niepogodzenia z jednoczesnym poczuciem wdzięczności za to, że nasza historia się wydarzyła. Niektórzy idą do psychiatry, ja nagrałam płytę. Stoją za nią najczystsze intencje.
- -
Cały wywiad można przeczytać w październikowym „Kalejdoskopie" – do kupienia w Łódzkim Domu Kultury, punktach Ruchu S.A., Kolportera, Garmond-Press i salonach empik, a od numeru 09/19 także w Księgarni Ossolineum. A także w prenumeracie (w opcji darmowa dostawa do wybranego kiosku Ruchu): TUTAJ

Możecie też słuchać naszych najlepszych tekstów w interpretacjach aktorów scen łódzkich, z Łodzią i regionem związanych na platformie "Kalejdoskop NaGłos": TUTAJ

Kategoria

Inne