Publiczna śmierć na festynie | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 5 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 5 =

Publiczna śmierć na festynie

W niedzielę 2 VI o godzinie 13 Przemysław Owczarek rozpoczął głodowy happening na Ławeczce Tuwima obok wejścia do magistratu. Zapowiedział go 29 V jeszcze jako dyrektor Domu Literatury w Łodzi. Przyjmuje w nim rolę kozła ofiarnego, wciela „w mityczną postać, która przejmie na siebie wszystkie winy magistratu popełnione wobec społeczeństwa obywatelskiego”. Pozostanie w niej do 4 czerwca, dzień i noc. „To właściwie moja publiczna śmierć” – mówi.
We współczesnych mokasynach, skórzanej kurtce myśliwego westmana i kapeluszu z doczepionymi rogami kozła, z butelką wody i torbą z książkami, Owczarek pojawił się obok posągowego Tuwima w samym środku miejskiego Dnia Dziecka. Otoczony z jednej strony przez szczudlarzy, animatorów zachęcających dzieci do robienia mydlanych baniek i stolikiem, gdzie można porysować. Za plecami mając wejście do urzędu miasta, przed sobą monstrualną, dmuchaną zjeżdżalnię.

Pełniąc symbolicznie rolę kozła ofiarnego, jaką – zdaniem Przemysława Owczarka – przypisał mu Urząd Miasta Łodzi, godzi się przejąć na siebie wszystkie winy magistratu popełnione wobec społeczeństwa obywatelskiego i wynieść je symbolicznie poza miasto. – Może wtedy zaczniemy poważnie ze sobą rozmawiać, wspólnie zastanawiać co jest ważne dla łódzkiej kultury i miasta – mówi.

Mój protest nie jest wymierzony we władze miasta, konkretne osoby. Jest wymierzony w system, w którym wszyscy funkcjonujemy, a który sprowadza się do korporacyjnego zarządzania kulturą, do jej festynizacji, a w efekcie pozbawia ją wartości – mówi Przemysław Owczarek. – Popełniłem błąd, sam byłem częścią tego systemu, przyjąłem jego zasady, jako dyrektor Domu Literatury w Łodzi zmuszany byłem do zgniłych kompromisów, które brukały wartości obywatelskie, mnie, a w efekcie także innych ludzi.

Zapytany, czy cała sytuacja i nagłaśnianie jego happeningu w ogóle mu służy, Owczarek odpowiada: – Wiem, że nie. To właściwie moja publiczna śmierć, wypisanie się na dłuższy czas z życia publicznego Łodzi, nie bez żalu. Kończę książkę o Łodzi. Gdy ją wydam, zaprezentuję w innym niż znany nam obieg, gdzieś prywatnie, na boku.

W kolejnym oświadczeniu (będącym odpowiedzią na komentarze ze strony urzędu – wszystkie odezwy można przeczytać TUTAJ) przed rozpoczęciem protestu, wyjaśniał, że happening „nie jest protestem głodowym ani szantażem. Jest kontrkulturowym działaniem wskazującym na najbardziej istotne problemy łódzkiej kultury. Ponieważ na wskazanym w moim oświadczeniu spotkaniu wyjawiono mi zamiary względem Domu Literatury, że jednak zostanie on przekształcony w filię Biblioteki Miejskiej, cała moja praca na rzecz zachowania autonomii Domu Literatury pójdzie, w moim przekonaniu, na marne, a ewentualna filia nie będzie miała takich możliwości rozwojowych, jakie posiada Dom Literatury teraz”. Podkreślał też, że Dom Literatury powstał z woli i inicjatywy środowiska literackiego Łodzi (w tym m.in. Zdzisława Jaskuły i Andrzeja Strąka), stał się adresem ważnym nie tylko dla niego, ale też jedną z literackich marek w kraju. 

Przemysław Owczarek w roli kozła ofiarnego będzie trwał do 4 czerwca, wciąż na Ławeczce Tuwima. Zaś po debacie wokół Manifestu Wolnej Kultury Łodzi (Off Piotrkowska 4.06 2019), „społeczność kulturalna Łodzi będzie mnie mogła wygnać z miasta, zgodnie z rolą jaką podjąłem się w tym społecznym rytuale” – pisał.

O Dniu Łódzkiej Kultury Obywatelskiej, w tym o Manifeście Wolnej Kultury Łodzi i debacie o stanie łódzkiej kultury, na którą artyści i animatorzy, organizacje pozarządowe, zaprosiły władze Łodzi, można przeczytać TUTAJ.

Kategoria

Literatura