Pierwszy bastion popu | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 9 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 9 =

Pierwszy bastion popu

"Ostatni bastion romantyzmu" , Karaś/Rogucki, okładka płyty

RECENZJA. Gdy w 2018 duet Karaś / Rogucki nagrał cover T.Love „1996”, mało kto się spodziewał regularnego projektu i autorskiego albumu. Ten zaś wyszedł w Walentynki i ciepło przyjęli go krytyka i fani, znudzeni ostatnimi wcieleniami Comy i oczarowani świeżością The Dumplings. Pisze Rafał Gawin. 
Czy można cieszyć się z grzecznych erotyków motoryzacyjno-katastroficznych?

Pomysł był prosty: zgrać młodość z doświadczeniem, miłość ze śmiercią. Nowoczesne dźwięki podeprzeć stylistyką retro. W hipsterskim popie, który aspiruje do indie, pokazać wpływy zimnej fali i new romantic. Udało się? Mamy 10 popowych piosenek. Doskonała muzyka tła w lokalu albo na domówce. Skrojone na miarę standardowych potrzeb i aspiracji słuchacza ulegającego modom u progu lat 20. XXI wieku: żeby było na pograniczu, ale nie po bandzie; godzić skrajności, ale ich nie zderzać. Ta akuratność może drażnić. Co z tego, że wszystko „stoi na światowym poziomie”: melodie, rytmy i linie wokalne, produkcja i wokale, choć Rogucki jakby zapomniał, że posiada(ł) silny głos.

Znamienne, że najjaśniejszym punktem jest cover, a raczej autorska wersja „1996”. Wolniejszy i bardziej nostalgiczny aranż uwzględnia zmiany w linii wokalnej, nie odbiega może od pastelowego oryginału, ale dobrą piosenkę da się wyczuć mimo niedogodności. Inne plusiki? Względnie dynamiczne „Bolesne strzały w serce”, nowsza wersja „Lajków” Comy. „Świecę we wszystkich kierunkach”, nawiązujące do najlepszych osiągnięć polskiego popu – także w warstwie kiczu. Piotr Szczepanik spotyka Krzysztofa Krawczyka i tańczą przytulańca. Parostatek zderza się z Titanikiem, ale nikt nie tonie, nie upija się, nawet nie wychyla. 

Płyta mieści się w modnym nurcie żerującym na nostalgii za czasami wczasowych potańcówek. Ale zamiast zapraszać do tańca, Karaś / Rogucki wolą się na siłę podobać. Jednak „nie da się tu oddychać” – że zacytuję „Witaminy”, kojarzące się z przebojem Andrzeja Rosiewicza, choć tu bardziej irytuje refren (nieszczęsny zaśpiew). I „chciałbym coś wreszcie poczuć” – to już z „Katriny”, która doczekała się udanego szpitalno-teatralnego klipu. […]

Rafał Gawin

Karaś / Rogucki „Ostatni bastion romantyzmu”, Kayax Production, 2020. Ocena: 4/10.
--
Cała recenzja w "Kalejdoskopie" 05/20, którego tematem jest "Sztuka w izolacji". Do kupienia w Łódzkim Domu Kultury (w czasie kwarantanny instytucja pozostaje zamknięta dla gości), punktach Ruchu S.A., Kolportera, Garmond-Press w salonach empik i łódzkiej Księgarni Ossolineum (Piotrkowska 181). A także w prenumeracie (w opcji darmowa dostawa do wybranego kiosku Ruchu): TUTAJ oraz w preferencyjnej prenumeracie redakcyjnej TUTAJ.

Możecie też słuchać naszych najlepszych tekstów w interpretacjach aktorów scen łódzkich, z Łodzią i regionem związanych na platformie "Kalejdoskop NaGłos": TUTAJ. Rozwijamy też tematyczny serwis "Podkasty Kalejdoskopu" TUTAJ.

Kategoria

Muzyka
  • Uwaga! Z powodu zagrożenia koronawirusem wydarzenia mogą być odwoływane. Proszę potwierdzać informacje u organizatorów.