Marzenie baletmistrza | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 4 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
1 + 4 =

Marzenie baletmistrza

Foto. Artur Kos

Łodzianin Marek Ludwisiak, tancerz i choreograf, po zakończeniu kariery scenicznej w Niemczech zrealizował swoje marzenie o uruchomieniu Łódzkiego Teatru Tańca – który 29 czerwca 2024 r. obchodzi piątą rocznicę działalności. Jubileuszowy występ odbędzie się w Ogrodach Geyera. Uświetni go spektakl „Akwarium” w reżyserii i choreografii Romana Komasy, również łodzianina, w latach 1983–1989 pierwszego solisty baletu Teatru Wielkiego w Łodzi.
Marek Ludwisiak jest absolwentem Państwowej Szkoły Baletowej im. F. Parnella w Łodzi oraz Amsterdam School of Arts. W kraju współpracował z Teatrem Muzycznym w Łodzi, Polskim Teatrem Tańca – Baletem Poznańskim oraz Operą na Zamku w Szczecinie. Zagraniczne sceny, na których tańczył to, między innymi, National Opera & Ballet w Amsterdamie, Ahoy Opera w  Rotterdamie oraz liczne teatry w Niemczech.

– Po wielu latach pracy za granicą i zdobywaniu tam różnych doświadczeń postanowiłem stworzyć niezależny balet, będący przeciwwagą dla teatrów repertuarowych – opowiada tancerz. Uważa, że teatry repertuarowe nie do końca wypełniają swoje zadania, bo spektakle baletowe grane są tam nieczęsto, latem spektakli nie ma w ogóle, a bilety są dosyć drogie. To wszystko ogranicza dostęp do kultury. – A teatr niezależny ma trochę więcej możliwości. Mamy w Łodzi bardzo dobre tradycje baletowe, wystarczy wspomnieć Ewę Wycichowską, Romana Komasę, Łódzkie Spotkania Baletowe, które kiedyś były wielkim wydarzeniem z dużą liczbą przedstawień. Przecież Teatr Wielki w Łodzi był budowany także z myślą o balecie i stąd mamy w nim całe piętro przeznaczone dla baletu, sale baletowe i specjalną scenę, bodaj trzecią co do wielkości w Europie – opowiada Ludwisiak. – Zatem te łódzkie tradycje i moje łódzkie pochodzenie sprawiły, że zrealizowałem tu marzenie o niezależnym teatrze baletowym.

Kapitał, jaki przeznaczył na działalność założyciel Łódzkiej Szkoły Tańca, kończył się w zastraszającym tempie i po dwóch latach Ludwisiak z zespołem podjęli decyzję, aby utworzyć fundację, która będzie zarabiała na główną działalność ŁST, czyli na teatr tańca.

– Prowadzimy odpłatne kursy i warsztaty, szukamy różnych możliwości, aby artyści tańczący u nas mogli się utrzymać z tańca – wyjaśnia Ludwisiak. – Naszą ambicją jest wystawianie jednej premiery baletowej w sezonie, a to koszt rzędu 150 tysięcy złotych. Zawiera się w nim: napisanie libretta, opracowanie choreografii, próby sceniczne i premiera. Przy braku własnej sali do kosztów należy doliczyć jeszcze około 10 tysięcy złotych za jeden spektakl. My jednak mamy trochę szczęścia, bo nasze premiery i przedstawienia mogą się odbywać w pomieszczeniach w Ogrodach Geyera, natomiast na próby przygarnął nas Miejski Ośrodek Kultury w Zgierzu. Można powiedzieć, że na razie jesteśmy baletem bezdomnym.

Żeby to zmienić, Ludwisiak chce zbudować w Łodzi centrum sztuki tańca, które będzie także siedzibą fundacji. Sala baletowa powinna mieć około 120 metrów kwadratowych i specjalną podłogę. – Tę już mamy, kupiliśmy w Luksemburgu. To podłoże dla baletu – ma odpowiednią elastyczność, tarcie, które jest wyjątkowo ważne i sprawia, że podłoga nie jest ani za śliska, ani zbyt tempa. Mamy też lustra do sali baletowej, drążki do ćwiczeń, a nawet oświetlenie. Możemy robić przedstawienia plenerowe, bo ten sprzęt też może być do tego wykorzystywany.

No, a ludzie, zespół? Choreografią zajmuje się Marek Ludwisiak. On też, jeśli trzeba, buduje scenografię, nawet nauczył się spawać. Natomiast zespół baletu to ludzie z całej Polski. – Nasze spektakle są kameralne, więc dziesięć osób w zespole to optymalna liczba. Wśród nich są utalentowani, ambitni tancerze, finaliści konkursów baletowych, dla których nie ma jednak pracy. Wielu z nich dorabia w różnych miejscach jako instruktorzy tańca. Dla nich występ w ramach Łódzkiego Teatru Tańca to pierwsza praca na deskach teatru – opowiada Ludwisiak. – Moją ambicją jest, aby w Łódzkim Teatrze Tańca mieli etaty.

Do tej pory Marek Ludwisiak zrealizował z zespołem cztery premiery. Ostatnią – „Drogi do miłości” – w grudniu 2023 roku. – Uważam, że pięć lat działalności przy bardzo skromnym i niepewnym budżecie to już sukces, ale chcemy więcej. Wnioskujemy o granty, dotacje, o wsparcie sponsorów, na razie bez specjalnych efektów. W ubiegłym roku otrzymałem jako wolny artysta stypendium twórcze Ministra Kultury i Sztuki, ale to wszystko za mało, aby móc w miarę spokojnie funkcjonować – mówi założyciel Łódzkiego Teatru Tańca. – Mamy w planach wyjazdy do Niemiec, by tam zatańczyć wspólnie z zespołem Romana Komasy. Pomysł jest taki, że on zrobi jedną jednoaktówkę, a my drugą i one złożą się na spektakl, z którym będziemy jeździć po Niemczech. Chcemy ten projekt sfinalizować w przyszłym sezonie – niektóre działania organizacyjne już są realizowane.

Bogumił Makowski

Kategoria

Teatr