Kultura hiphopowa narodziła się w Polsce wraz z przemianami ustrojowymi na przełomie lat 80. i 90. XX wieku. Nastolatkowie z wielkomiejskich blokowisk ulegli fascynacji tym, co nadciągnęło z Zachodu, a przede wszystkim zza oceanu. Kultura podwórkowa i uliczna stanowiła odpowiedź na bezrobocie, biedę i potransformacyjny rozgardiasz, wiązała się z miejską przemocą, używkami i subkulturowym stylem ubierania się. Częścią stylu życia była muzyka. Rodzący się hip-hop podążał różnymi ścieżkami, które wyznaczała lokalna specyfika.
Legenda ŁDZPodobne Łodzi postindustrialne ośrodki miejskie są zwykle bardzo ważnymi miejscami na hiphopowej mapie świata. Czy weźmiemy pod lupę Detroit, Manchester czy Adelaidę, problemy społeczno-ekonomiczne zostały tam przekute w rap, a pustostany pokryło graffiti. Lokalne sceny wypracowały zupełnie osobny, własny styl. A jak to wyglądało na Bałutach, Retkini czy Manhattanie?
Cały tekst Filipa KALINOWSKIEGO można przeczytać we wrześniowym numerze „Kalejdoskopu” 9/2026.
Najcichszy huragan w Polsce
Gdybym miał komuś puścić tylko jedną rapową płytę z Łodzi, bez wahania postawiłbym na „Coraz gorzej” zespołu Afront. W głównym obiegu zupełnie zapomniany, a pośród wtajemniczonych wręcz kultowy, longplay na tyle osobny, że ponadczasowy, niszowy, lecz chwytliwy, chamski, choć wysublimowany. Jak właściwie wszystkie najważniejsze dokonania kultury hiphopowej mówiący wiele o miejscu i momencie, w którym powstał – w Polsce, Łodzi i na rapowym rynku połowy lat dwutysięcznych.
Cały tekst Filipa KALINOWSKIEGO można przeczytać we wrześniowym numerze „Kalejdoskopu” 9/2026.
Debiuty w realnym świecie
To już piąta edycja organizowanego przez Artura Rojka Great September – showcase’owego festiwalu muzycznego, który odbywa się w Łodzi (w tym roku między 10 a 12 września). I dobrze, że się odbywa, nawet jeśli jego skądinąd piękne hasło „Wielka muzyka zaczyna się na małych scenach” niewiele ma wspólnego z rzeczywistością. Kariera zaczyna się dziś w internecie – to oczywiste dla fanów, a przede wszystkim ludzi z branży.
Cały tekst Bogdana SOBIESZKA można przeczytać we wrześniowym numerze „Kalejdoskopu” 9/2026.
Kategoria
Inne
