Kalejdoskop - artykuły | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
To, co robi Alles, czyli duet Marcin Regucki (muzyka) i Paweł Strzelec (teksty, wokal), to porywający muzyczny teatr. Dramę budują wypowiadane, wykrzykiwane, melodeklamowane, śpiewane frazy-hasła, niczym paczki skondensowanych znaczeń, same w sobie będące mikrohistoriami. Nierzadko trudną do zwerbalizowania istotę problemów człowieka ze światem i z sobą Strzelec potrafi ująć w krótkie, pozornie zwykłe zdanie. „Wokal” przypomina zespoły nowofalowe połowy lat 80. XX wieku. Zwięzłość jest siłą i znakiem rozpoznawczym Alles, jak jednowyrazowe tytuły albumów i prawie wszystkich utworów.
20. Fotofestiwal, poświęcony przede wszystkim sztuce łódzkiej w najróżniejszych odsłonach, rozniósł się po całym mieście. Główna wystawa – „Reinkarnacje” to autorski wybór prac 35 twórców związanych z Łodzią, dokonany przez Józefa Robakowskiego. Tak ten wybitny artysta i organizator życia artystycznego widzi w tym momencie łódzką sztukę – patrząc szeroko, kierując uwagę na trzy pokolenia: i na mainstream, i na pobocza (w tym „podziemia”), i na twórczość sprzed lat, i na tę najaktualniejszą, na dojrzałą i na początkującą. To spojrzenie zaciekawione, życzliwe, wspierające – i oczywiście wybiórcze, bo nie da się nim objąć wszystkiego.
To działa niepostrzeżenie, stopniowo przyzwyczajamy się, uzależniamy. Opanowuje nas głód ciągłej obecności online i towarzyszący mu lęk, że ominie nas coś ważnego, gdy nie będziemy połączeni z siecią. Nowe media kuszą kolejnymi atrakcjami, większymi możliwościami, ułatwiają pracę, kontakt ze światem, przyjaciółmi, dostarczają rozrywek, nowych przeżyć. Nasza kulturowa egzystencja przenosi się do mediów. Zmieniamy się. Nowy człowiek ma rękę zakończoną ekranem, choć to tylko stadium przejściowe. Będziemy częścią sieci bez protez, łączników i adapterów – interfejs niebawem znajdzie się w naszym mózgu. Kontrola stanie się bardziej doskonała.
– Pandemia pozwoliła spojrzeć z dystansu i wyciągnąć wnioski: kto jest kim, ile warte są przyjaźnie. Każdy tęskni, odczuwa brak, ale przyzwyczailiśmy się. Jest woda, chleb, Internet, co prawda obniżyła się jakość życia, ale mamy pracę, spotykamy się na domówkach czy na „tajnych kompletach”. Gdy dokręcają nam śrubę, bierzemy bębny i jedziemy krzyczeć na ulicach Warszawy – mówią Marcin REGUCKI i Paweł STRZELEC z zespołu ALLES.
„Marek Kądziela Jazz Ensemble” to album pochodzącego z Opoczna, a mieszkającego w Łodzi gitarzysty eksperymentatora. Tytuł sporo mówi, choć skojarzenia, które przywołuje, nie całkiem są zgodne z tym, co znajdujemy na płycie. To zresztą najważniejsza cecha twórczości Marka Kądzieli: jego muzyka jest różnorodna, może sprawiać wrażenie eklektycznej (pod takim stwierdzeniem podpisuje się sam artysta), ale jednocześnie wymyka się schematom i nieustannie zaskakuje.
Podczas pracy zdalnej nad operą reżyser korzysta jednocześnie z trzech monitorów: na jednym śledzi partyturę, na drugim obserwuje to, co dzieje się na scenie, na trzecim – kontroluje działania pracowników technicznych i przygotowanie dekoracji. W ten sposób, będąc w Argentynie, Michał Znaniecki może przygotowywać spektakle w różnych częściach świata.
20. Fotofestiwal ma być reinkarnacją łódzkiego środowiska artystycznego, które, jak uważa Józef Robakowski, kurator głównego programu imprezy, wciąż ma duży potencjał. A twórcza Łódź to zarówno awangardowe inicjatywy, często wspólnotowe, jak i kultura popularna.
Wandalizm to jedna z częstych przyczyn utraty wartości cywilizacyjnych. Barbarzyńskie niszczenie wynika czasem z przekonania, że usuwa się coś, co jest podrzędne, by zamienić to w coś lepszego. Albo demoluje się coś, czego się nie rozumie. Jakże często jednak „wandal” nie potrafi stworzyć niczego, co choćby częściowo mogłoby się równać z tym, co zniszczył. Jakże często też nie wie, czego się dopuścił – i byłby zdziwiony, gdyby nazwać rzecz po imieniu. Pisze JACEK WESOŁOWSKI, adiunkt w Instytucie Architektury i Urbanistyki PŁ.
Minęło kilka lat, od kiedy zostaliśmy pozbawieni dwóch ważnych galerii: Manhattanu i Atlasa Sztuki. Upływający czas nie goi jednak ran, odwrotnie – coraz wyraźniej widać, jak były niezbędne. Żadne inne miejsca nie przejęły bowiem ich roli. Obie – zajmujące czołowe miejsca w ważnych rankingach „Polityki” na najlepsze polskie galerie – zniknęły z mapy w ciągu kilku miesięcy: Manhattan w grudniu 2016 roku – po 25 latach, Atlas Sztuki w czerwcu 2017 roku – po 14. Pozostawiły z poczuciem straty nie tylko łódzkich wielbicieli sztuki, ich renoma sięgała daleko poza Łódź. Pisze ALEKSANDRA TALAGA-NOWACKA.
– Nowy – to dla mnie znaczy wolny, otwarty, europejski, niezaściankowy. Literatura polska – tak, ale np. w kontekście europejskim. Nie mówię, że teatr ma odpowiadać na wszystkie nasze oczekiwania czy pytania, ale powinien według mnie stawać w obronie słabych i po stronie wartości, które są humanitarne, nadrzędne. Wolność artystyczna, wolność w myśleniu, wolność w podejmowaniu decyzji, wolność na każdym poziomie – samostanowienie o sobie – mówi DOROTA IGNATJEW, od stycznia 2021 r. dyrektor Teatru Nowego im. K. Dejmka w Łodzi.