Kalejdoskop - artykuły | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Przez cały boży dzień, jedynie z przerwami na msze święte, słychać hałas wydobywający się spod posadzki prezbiterium bazyliki katedralnej Wniebowzięcia NMP i św. Mikołaja w Łowiczu. To wentylatory doprowadzające powietrze do miejsc, gdzie archeolodzy odkrywają krypty. Złożono w nich doczesne szczątki arcybiskupów i prymasów gnieźnieńskich.
Poeta czyni się jasnowidzem przez długotrwałe, bezmierne i świadome rozprzężenie wszystkich zmysłów. Wszystkie formy miłości, cierpienia, szaleństwa; sam szuka i wyczerpuje w sobie wszystkie trucizny, by zachować z nich tylko kwintesencję. Nieopisana tortura, w której trzeba mu całej wiary, całej nadludzkiej siły, w której staje się wśród wszystkich wielkim chorym, wielkim przestępcą, wielkim przeklętym – i najwspanialszym uczonym!

A.Rimbaud, list do Paula Demeny, 15 maja 1871 r.
Wystawa Estery Karp (Esther Carp) w Muzeum Historycznym Skierniewic to pierwsza od lat 30. XX w. indywidualna prezentacja twórczości artystki w Polsce. Miejsce ekspozycji odgrywa w tym przypadku szczególną rolę, w Skierniewicach zaczęła się bowiem historia malarki. Malarstwo Karp onieśmiela jasną i pełną światła kolorystyką. Dominujący w jej twórczości wachlarz barw to kolory „czyste” w wyrazie, niekiedy jaskrawe pomarańcze i czerwienie, innym razem rozbielone, pastelowe odcienie żółci i błękitu. Obrazy zapełnione są różnokolorowymi, gęsto rozmieszczonymi punktami, tworzącymi niemal wibrującą tkankę.
– Malowanie jest jak taniec. Włączam muzykę, tańczę i jestem w swoim świecie – zamykam się w nim, rozmawiam sama ze sobą, skupiam się na formie, kolorze, na tym, co właśnie przeżywam, i to jest naturalne jak pływanie w wodzie. To przepiękny i mocny proces, bez którego nie mogłabym żyć – mówi Malwina Banach, studentka IV roku Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, której wystawę zorganizuje w maju w Centrum Kultury i Sztuki w Skierniewicach Łódzki Dom Kultury.
Jak budować tożsamość w mieście, które przeżyło tyle wzlotów i upadków, któremu brak ciągłości? Łódź co prawda za każdym razem odradza się jak feniks, ale kontuzjowany i okopcony. Trzeba pobudzić refleksję nad tym, czym właściwie było to miasto, zachęcić do odkrywania jego fenomenu. Dziś łódzkość pielęgnuje tworzona oddolnie kultura. Zwłaszcza muzyka rockowa oddaje klimat miasta. Zainteresowanie Łodzią rośnie. Niezbędna do tego wydaje się łączność mieszkańców z własnym dziedzictwem historycznym i kulturowym. Jednym z ważniejszych wątków łódzkiego dziedzictwa jest narracja ukazująca losy robotników, którzy budowali miasto od połowy XIX w. po lata 90. XX w. – czas transformacji, która zepchnęła ich w zbiorową niepamięć. Bez tej wiedzy nie zbudujemy w Łodzi społeczeństwa obywatelskiego.
Termin art brut, stosowany wymiennie z pojęciem outsider art, pierwotnie oznaczał sztukę „nieokrzesaną”, spontaniczną, intuicyjną. Obejmuje działania artystyczne podejmowane przede wszystkim przez osoby niepełnosprawne intelektualnie, bez formalnego wykształcenia artystycznego. To twórczość wynikająca z przeżyć artysty, nieskrępowana akademickimi prawidłami. Taką właśnie sztukę można było oglądać na przełomie grudnia i stycznia w Dworku Konstancji Gładkowskiej w Skierniewicach.
Zabytkowy park na Zdrowiu zimą otula cisza. Z przyjściem wiosny zaroi się tu od spacerowiczów, a powietrze wypełni śpiew ptaków. Ta sielanka skończy się w lipcu największym w Polsce festiwalem muzyki elektronicznej. W alejki setki razy wjadą ciężarówki wiozące elementy pięciu scen, nagłośnienia i infrastruktury służącej 30 tysiącom uczestników. Taki przynajmniej jest plan – organizator podpisał z władzami Łodzi umowę na trzy lata. Jak na razie festiwal Audioriver wytworzył w Łodzi kilka scen konfliktu…
Rzeczywistość muzyczna po pandemii wróciła do stanu sprzed lockdownów, toteż rok 2023 w regionie obfitował w premiery płytowe i inne wydarzenia muzyczne. Szeroko rozumiany rock trzymał się mocno. Na ogólnopolskie wody wypłynął hip-hop. Festiwale cieszyły się wysoką frekwencją niezależnie od wysokich cen biletów. Klub DOM wrócił, na dobre zaistniała Przestrzeń. Jednym słowem: słuchać, gibać się na koncertach i nie umierać!
Jak na psa Gustaw, znany też jako Gu-Tang Clan, jest całkiem niezłym artystą. Twórczo znaczy swój teren, czyli Łódź, a że lubi wędrować, ślady jego bytności w postaci czarno-białych lub granatowo-białych sitodrukowych plakatów z jego własnym wizerunkiem można odnaleźć także w innych miastach Polski i Europy. Ale Gustaw ma też inny talent – potrafi myśleć jak człowiek i zna język polski. W „Kalejdoskopie” 02/24 zamieszczamy wywiad z psem-twórcą oraz galerię jego streetartowej działalności.
50-letni „Kalejdoskop” od teraz wygląda inaczej, ale cele, które sobie stawiamy, przygotowując jego treść, pozostają te same. Chcemy dostrzegać to, co dzieje się w świecie sztuki, literatury, teatru i filmu w Łodzi i województwie. Obserwować ważne dla kultury procesy, być inspiracją dla refleksji i dyskusji. Przez pół wieku „Kalejdoskop” stał się częścią tożsamości Łodzi. A jaka ona jest? Gdzie leżą jej źródła? Co ją kształtowało przez ostatnich dwieście lat? Tropów szukamy w historii, literaturze, przestrzeni, w losach naszych bliskich, zakorzenionych w mieście od dekad.