– Cierpliwie i długo – na pytanie, jak robi się filmy przyrodnicze, odpowiada Michał Ogrodowczyk, kierownik Leśnego Studia Filmowego w Ośrodku Rozwojowo-Wdrożeniowym Lasów Państwowych w Bedoniu.
W scenie otwierającej film Heleny Włodarczyk „Ślad” (1976, WFO) widzimy rzut z góry na ulicę Włókienniczą (niegdyś Kamienną). Znajdują się na niej dość osobliwe i zróżnicowane formalnie przedmioty, które jednak dość łatwo rozpoznać osobie, która choćby raz miała kontakt ze sztuką Aliny Szapocznikow. Wyjęte z ich naturalnego, muzealnego czy też galeryjnego anturażu prace stają się scenografią dla ponuro prezentującego się w tych okolicznościach miasta.
To walka o to, aby człowiek postarał się żyć w większej symbiozie ze zwierzętami. Aby dostrzegł, że to są istoty. Wszyscy pochodzimy z jednego świata, w którym każdy ma prawo żyć. Tymczasem zwierzęta są zabijane, porzucane lub konsumowane – Milena LISIECKA mówi o swojej roli w spektaklu „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, który miał premierę 6 grudnia 2025 roku.
Pisanie bywa pasją, bywa też rzemiosłem, głównie dla tych, którzy postanowili zarabiać na literaturze. Pasjonaci zazwyczaj piszą o tym, co jest dla nich ważne, z potrzeby podzielenia się własnymi doznaniami albo uporania się z tym, co nie daje im spokoju. Pisanie rozumiane jako próba odtwarzania i przekazywania za pośrednictwem języka doświadczania świata (które składa się przecież jedynie z przeczuć) nieustannie zderza się z niemożnością uchwycenia tego, czego rzeczywiście doznajemy. Nastaje jednak dzień, kiedy pisarz przychodzi do wydawnictwa z tekstem, z którego dopiero powstanie książka. Ile w niej będzie redaktora? Czy na tyle dużo, by stał się współautorem? A może idealny redaktor to ten, który dystansuje się od swoich autorskich ambicji?
„Opowieści dywanowe” to jedna z najciekawszych inicjatyw Narodowego Centrum Kultury Filmowej w ostatnich miesiącach – cykl poświęcony twórczości mistrzów kina irańskiego, zorganizowany przy okazji polskiej premiery obrazu Jafara Panahiego „To był zwykły przypadek”. Filmu, który w zeszłym roku odbił się echem na całym świecie jako jeden z ważniejszych oscarowych graczy. Przegląd zbiegł się w czasie z przełomowymi wydarzeniami na Bliskim Wschodzie: rozpoczęciem wymiany ognia pomiędzy USA i Izraelem a Iranem i śmiercią irańskiego przywódcy.
Jan Komasa, absolwent łódzkiej Szkoły Filmowej, to kolejny polski głos w światowym kinie. Scenariusz jego najnowszego filmu pojawił się znikąd, ponieważ wymyślił go programista, który dostał pod choinkę podręcznik pisania scenariuszy. Przeczytał go i napisał „Dobrego chłopca”. W marcu w polskich kinach można było zobaczyć film Jana Komasy z Andreą Riseborough i Stephenem Grahamem.
Modelem optymalnym dla Wytwórni Filmów Oświatowych byłaby samorządowa instytucja kultury. Forma taka lepiej odpowiadałaby charakterowi unikatowych zbiorów, umożliwiałaby stabilniejsze finansowanie działań archiwizacyjnych i digitalizacyjnych. To one – nie zaś fakturowanie usług z zakresu produkcji filmowej czy eksploatacji treści audiowizualnych – powinny stanowić podstawowy cel WFO.
Umieranie, śmierć, żałoba to najbardziej ekstremalne, graniczne doświadczenie każdego człowieka. Istnieje bogata tradycja żegnania zmarłych, rytuały pomagające przeprowadzić przez to wydarzenie zarówno osoby umierające, jak i ich bliskich. Wagę tej sfery ludzkiej egzystencji odzwierciedla sztuka ludowa, dla której śmierć stanowi jeden z kluczowych tematów. W ludowej ikonosferze pasyjnej obraz jest narzędziem porządkowania lęku, bólu i niepewności. Podobnie pieśni pasyjne, żałobne i pogrzebowe. Dziś dawne obrzędy pogrzebowe przestały być praktykowane przez wspólnoty. Przeszły w sferę rekonstrukcji, stylizacji, ale także powrotu do tradycji. Motyw śmierci, umierania i rozkładu jest wciąż obecny w kulturze popularnej. Zwłaszcza we wszelkich podgatunkach muzyki metalowej.
Depresja, AI w codziennym życiu czy aborcja jako problem – to tylko część tematów poruszonych w ramach Festiwalu „zaVRoty” – pierwszego festiwalu wirtualnej rzeczywistości w Łodzi, który przez pięć weekendów na przełomie stycznia i lutego gościł w EC1. Jego nadrzędnym celem jest pokazanie, że VR to nie tylko gry czy filmy 360 stopni, ale różnorodne gatunkowo opowieści i doświadczenia dotykające najważniejszych, aktualnych i społecznych kwestii. – Festiwal „zaVRoty” zrodził się z mojej fascynacji możliwościami technologii rzeczywistości wirtualnej. Ta fascynacja przypomina dziecięcy zachwyt: szczery, chwilami może (jeszcze) naiwny, ale zawsze pełen pytań i ciekawości nowego – mówi kuratorka festiwalu, dr Agnieszka Przybyszewska, badaczka narracji immersyjnych z Uniwersytetu Łódzkiego.
– Widzę Narodowe Centrum Kultury Filmowej jako instytucję o oddziaływaniu co najmniej ogólnopolskim. Powinna wchodzić w relacje i projekty międzynarodowe. Jej zadanie to upowszechnianie wiedzy o polskim kinie. Taki wizerunek Centrum chciałabym zbudować – mówi Monika Głowacka, menedżerka kultury, szefowa NCKF. – Koncepcje NCKF przygotowane przez Rafała Syskę były bardzo dobre merytorycznie: podział na trzy ścieżki edukacyjne, wpisanie ich w trudną architekturę budynku EC1 Wschód. Ale ambitne plany spotkały się z trudną rzeczywistością. Procesy inwestycyjne długo trwały, procedury związane z zamówieniami publicznymi są skomplikowane, dlatego terminy się poprzesuwały. Przyjmuję, że to był pierwszy etap „budowania” instytucji, a teraz przyszedł czas na dokończenie tego, czego jeszcze brakuje. Powstały dwie wystawy na wysokim poziomie. Mam nadzieję, że w czasie mojej kadencji uda nam się udostępnić trzecią wystawę stałą „Mechaniczne oko”, pozyskamy środki i uruchomimy bibliotekę filmową, rozpoczniemy budowę założeń dla programu edukacyjno-wystawienniczego, który później będziemy już tylko rozwijać.

