80 lat to kawał czasu także dla instytucji, jaką jest Akademia Muzyczna im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi. Instytucja jednak nie jest skazana na starzenie się. Tworzą ją kolejne pokolenia zgodnie z tym, jak zmienia się świat. Uczelnia wzbogaciła się o nowe budynki, sale koncertowe, studia nagraniowe, ale i nowe kierunki kształcenia. Powiększył się obszar jej zainteresowania o musical, jazz, muzykę rozrywkową. Poważne akademie dotąd nie zapuszczały się w te rejony.
W przedstawieniu „Mammia Mia!” zobaczymy najlepszych polskich aktorów, prawdziwy top of the top polskiego musicalu – zapowiada Jakub Szydłowski, reżyser spektaklu, którego premiera odbędzie się 27 września w Teatrze Muzycznym w Łodzi.
To już nie jest ten stary, dobry kosmos lat 60., 70. i 80.! Pamiętam z dzieciństwa lot Mirosława Hermaszewskiego, który wraz z Rosjaninem Piotrem Klimukiem (oraz zabranymi na pokład Sojuza 30 „Manifestem komunistycznym”, rozprawą „O obrotach sfer niebieskich” i „Panem Tadeuszem”) wybrał się na orbitę w 1978 roku, by stamtąd obserwować m.in. Warszawę (i grzyb atomowy, który „wyrósł” znienacka na którymś z poligonów radzieckich). Emocje były porównywalne ze śledzeniem rywalizacji w Wyścigu Pokoju! Nie minęło 50 lat, a doczekałem się drugiego Polaka w kosmosie i przyznam, że jego wzlot – aczkolwiek godzien najwyższego podziwu – nie robi już na mnie aż takiego wrażenia.
– Zawsze interesuje mnie postać, która się w jakiś sposób z rzeczywistości wyrywa, wybija, wychodzi poza nią. To dopiero wydaje mi się ciekawe i takich bohaterów staram się śledzić. A oni mają na przykład potrzebę kontaktu z absolutem, która nie jest potrzebą powszechną, mimo że jesteśmy krajem żywej tradycji religijnej, co wcale nie oznacza, że ta tradycja jest odczuwalna na każdym kroku. Tymczasem w świecie zaspokojonych podstawowych potrzeb materialnych sfera ducha staje się potrzebą pierwszorzędną – mówi Krzysztof ZANUSSI, reżyser, scenarzysta, producent, filozof kina, który kilka dni po swoich 86. urodzinach odwiedził Łódź.
Ubocznym efektem wojny w Ukrainie jest nasze zainteresowanie tym krajem. Na nowo – lub wręcz po raz pierwszy – odkrywamy kulturową tożsamość Ukraińców, ich osiągnięcia i dramatyczne losy, a także ich wyraźne związki z kulturą Zachodu. Jedną z lekcji ukraińskości jest wystawa „W oku cyklonu. Modernizm w Ukrainie”, trwająca w Muzeum Sztuki ms².
Po 120 latach od wybuchu rewolucji 1905 roku pamięć o niej wcale nie jest oczywista. Dziś to wydarzenie spotyka się z niezrozumieniem. Niewielka jest świadomość roli, jaką odegrało w dziejach miasta i regionu. Rewolucja stała się ofiarą własnej nieoczywistości. Na sztandar brali ją powojenni komuniści, łącząc z rewolucją październikową. A przecież prócz chleba i godnych warunków pracy ludzie w 1905 roku domagali się niepodległej ojczyzny.
Kiedyś owady kolekcjonował – łapał je i usypiał. Jednak uznał, że to okrutne, więc zaczął je fotografować w naturze. Choć niektóre mogą być dla niego śmiertelnie niebezpieczne. Jego zdjęcia były publikowane w książkach oraz czasopismach naukowych i popularnonaukowych. Robił też kukiełki do filmów animowanych i do spektakli Teatru Pinokio. Dziś zawodowo spełnia się jako modelator w Teatrze Nowym im. Kazimierza Dejmka w Łodzi.
Artystka w Łodzi znana od zawsze: malarka i performerka, w świecie filmu popularna jako scenografka i dekoratorka wnętrz. Teresa KLINK 1 lipca kończy dziewięćdziesiąt lat! Łodzianka z urodzenia, zamieszkiwania i artystycznej działalności. Ukończyła gdańską PWSSP (1965), gdzie studiowała malarstwo, malarstwo ścienne oraz projektowanie architektoniczne, a jej profesorami byli: Piotr Potworowski, Teresa Pągowska, Rajmund Pietkiewicz, Jacek Żuławski. Swoje dokonania artystyczne pokazywała w naszym mieście (i poza nim) wielokrotnie – ostatnio na retrospektywnej wystawie w Galerii Willa (kwiecień–maj 2024).
W tym roku mija 55 lat od ważnej artystycznej manifestacji, jaką była pierwsza publiczna wystawa grupy twórczej Konkret. Siedmioro jej założycieli, asystentów z Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych (dzisiejszej Akademii Sztuk Pięknych im. Władysława Strzemińskiego), jesienią 1969 r. doszło do wniosku, że życiem artystycznym Łodzi zanadto rządzi rutyna.
– Cały czas modyfikujemy formułę festiwalu i naszych działań teatralnych, poszukujemy form umożliwiających odnalezienie nowego, żywego kontaktu z widzem. Różnorodność chcemy wprowadzić jako zasadę, żeby pokazywać najbardziej odmienne formy języka teatralnego, performatywnego i muzycznego. Chcielibyśmy pójść w różnorodność form. To szansa na spotkanie bardzo ciekawych zjawisk i twórców, którzy szukają nowego języka komunikowania się z widzem – mówią Małgorzata LIPCZYŃSKA i Tomasz RODOWICZ, przedstawiciele zespołu programowo-produkcyjnego Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Retroperspektywy, który w dniach 21–31 sierpnia odbędzie się w Fabryce Sztuki w Łodzi.

