Lena PAWLIK we wrześniu obroniła dyplom magisterski na Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, ale zanim to się stało, za cykl obrazów „Stany niewypowiedziane” otrzymała nagrodę „Kalejdoskopu” w 43. Konkursie im. Władysława Strzemińskiego – Sztuki Piękne. – Malowanie jest elementem próby głębszego zrozumienia danej relacji. Gdy się kogoś poznaje, pierwsze wrażenia nie są analityczne, rozumowe. Kierujemy się wtedy emocjami, wrażeniami i nawet nie zawsze wiadomo, dlaczego nas do kogoś ciągnie, dlaczego ta osoba na nas wpływa – mówi artystka. – Malowanie jest dla mnie sposobem wyrazu, który porządkuje pewne emocje, wyciąga je na powierzchnię. Moje obrazy są próbą uchwycenia czegoś, co jest ulotne.
Aleksandra Talaga-Nowacka: Czym są według pani bliskie relacje z drugim człowiekiem?Lena Pawlik: Oznaczają, że ktoś podobnie jak ja patrzy na świat, dobrze mnie rozumie i jesteśmy nawzajem w stanie zobaczyć swoje prawdziwe wnętrze. Takie relacje są według mnie esencją życia. Poszukiwanie ich jest dla mnie ważne.
I taki rodzaj relacji jest tematem pani prac?
W dużej mierze tak. Chodzi o relacje z osobami, które oddziaływały na mnie w momencie, kiedy tworzyłam ten cykl. I właściwie w każdym przypadku byli to ludzie, z którymi czułam nić porozumienia. Chciałam znaleźć sposób na portretowanie ludzi bez przedstawiania ich fizycznej postaci – spróbować uchwycić to, jacy oni są, jak na mnie wpływają, jaką aurę wokół siebie roztaczają, z czym mi się kojarzą.
Cały wywiad Aleksandry TALAGI-NOWACKIEJ można przeczytać w listopadowym numerze „Kalejdoskopu” 11/2026.
Kategoria
Inne
