25.Przyjemne i Nieprzyjemne - serwis festiwalowy | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
3 + 8 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
3 + 8 =

25.Przyjemne i Nieprzyjemne - serwis festiwalowy

Rozpoczął się 25. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi. Na gorąco pisze o nim Małgorzata Karbowiak w cyklu "Po zejściu do szatni".
1. Na początek dużo dymu

Dobre po polskie! Czy na pewno? Demirski i Strzępka pozwalają sobie na świętokradztwo wątpliwości. Leżąca, złamana wieża to znak upadku wszelkich autorytetów, odczuwanego głównie przez niedowiarków klasy średniej. Ten spory – dosłownie i metaforycznie – symbol, ma nadawać ton scenicznym wywodom pokazującym rodzime absurdy. A ujęte one są, w formę osobnych powiastek filozoficznopodobnych. Tyle, że inscenizacja wydobywa z nich nie tylko drwinę, sarkazm, groteskowość (na temat odwiecznych archetypów polskości w wydaniu XXI-wiecznym), ale i niedosyty innego rodzaju. Ot, w zakresie nieodłącznej chęci pobytu Polaka tam, gdzie nie jest (wprost ze sceny). Lub sukces artystyczny mierzony willą w Toskanii i widokiem, a właściwie brakiem widoku na kogoś, kogo się nie lubi. Lepsze i gorsze bon-moty oprawiono w coś w rodzaju katalogu plemiennego Polaków. Ponoć dzielimy się na naszych i nie-naszych, ale zanosiło się w tekście na coś więcej. Bo i dlaczego się dzielimy? Zwłaszcza, że przygotowywano nas, jak u wieszcza, do jasełek, misterium polskiego czy Świąt Polskich i zrobił się naraz duży teatr z obrzędami, bo były dymy. Te konstatacje nie wniosły jednak nic nowego na temat naszych możliwości poprawienia świata. Aktorzy , wszyscy bez wyjątku – pycha, ale i pojęcie „WIECZNA ATRAPIA” też.

Stary Teatr w Krakowie, 8. 03. Paweł Demirski „Rok z życia codziennego w Europie Środkowo-Wschodniej”. Reżyseria Monika Strzępka, scenografia i kostiumy Arek Ślesiński, grają: A. Dymna, D. Pomykała, A. Radwan, D. Segda, M. Zawadzka, J. Chrząstowski, S. Czacki, Z. W. Kaleta, R. Krzyżowski, M. Majnicz, K. Zawadzki, M. Mejza.

2. W muzeum czy w teatrze?

Wreszcie coś o nas (zgodnie z hasłem festiwalu)! Bo opowiada się tu przez całych 85 minut o widzach w „procesie konsumpcji kultury” i to niezdawkowo, z odrobiną ironii, sporą dozą dowcipu, przewrotnie. Do tego, pomysł zdawałoby się jedynie na skecz, przepracowano na poetycką story o gustach estetycznych i emocjonalnych relacjach ze sztuką. No i mamy teatr, jakich mało, nieoczywisty, a przecież realny, akcentujący upływ czasu, zmienne klimaty dnia, nastroje ludzi. Osobną rolę gra scenografia: wybite białą tkaniną pudełko sceny z ławeczką do kontemplacji, schody prowadzące do sal muzealnych, a przede wszystkim przeszklony sufit z wschodzącym lub zachodzącym słońcem… To ekscytujące: pozwolić mówić tak wiele o poszczególnych dziełach i ich twórcach – w Kunsthistorisches Muzeum – nie eksponując ani jednego obrazu; pokazywać bohaterów „od tyłu”, bez twarzy, zabawnie pod względem charakterów i opinii o „ wczesnych Francuzach i późnych Hiszpanach” (pyszny żargon), dopełniając muzyką. Bohaterem tej adaptacji powieści Thomasa Bernharda jest krytyk muzyczny, który po śmierci żony całe dni spędza, wraz z towarzyszącym mu bileterem, na ławeczce przed portretem „Człowieka z brodą” Jacopo Tintoretto. I lecząc rany, wciąż odkrywa coś nowego, głównie niedoskonałości w dziełach mistrzów! Wspaniała inscenizacja, sugestywne aktorstwo.

Deutsches Theater Berlin, Thomas Bernhardt „Dawni mistrzowie” (na zdjęciu), 10.03, reżyseria: Thom Luz, reżyseria światła T. Langguth, obsada: K. Matz, Ch. Franken, C. Janmal, W. Menardi, D. Pintaudi.

3. Nie tylko z miłości

Wszystko na scenie – sztuczne, wyimaginowane jak w „Alicji w krainie czarów”; aż za prawdziwie przy tym zabrzmiało pytanie wagi ciężkiej: czy książka może zabijać? W tym spektaklu-eseju, literackiej zabawie konwencjami, szukano odpowiedzi w „Cierpieniach młodego Werthera” i jego pokłosiu. Czyli fali samobójstw zainspirowanych przeżyciami zakochanego nieszczęśliwie romantycznego bohatera czasu burzy i naporu. Czy dzisiaj świat zanotował podobne przypadki wpływu – w cudzysłowie i bez – czytelnictwa na stan ducha? Aby zadawanie śmierci sobie lub innym nie było sprawą indywidualną a … realizacją idei? Wyciąg dokumentujący ofiary miłości z czasów Goethego (na wideo), w sposobie eksponowania i zapisu, nieco przypomina czasy nowsze. Ale to my, widzowie, mamy wiedzieć, z czym konkretnie komu to się kojarzy. Nie przypadkiem poznajemy „jakichś” wysoko urodzonych bohaterów w „jakimś” zamku Książ, a oni, jak animowane przez autora imaginacji postacie z różnych konwencji , śpiewają ulubione standardy, także operowe. W różnych językach, dla rozpoznania tropów. Ten obraz świata wcale nie jest wywiedziony z zabawy…

Choć po trosze jest. W formie. Reżyser bardzo swobodnie obchodzi się z czasem scenicznym, świadomie „otumania” publiczność aż do mocnego finału. Zaciera granice między tym co realne i co jest zmyśleniem, nie dba o logikę przebiegu akcji i jakąkolwiek prawdę postaci. I o to biega, by skłaniające do przyjemnego spędzenia czasu widowisko, naraz zamknęło się w haśle „WERTHER”. Czyli dążeniu do samounicestwienia…

Teatr Dramatyczny im. J. Szaniawskiego w Wałbrzychu, 15.03. Daria Kubisiak „Instytut Goethego”, reżyseria i choreografia Cezary Tomaszewski, scenografia BRACIA, muzyka Weronika Krówka, obsada: S. Celler-Jezierska, W. Krówka, R. Kosowski, D. Maj, F. Perkowski, D. Skowroński, P. Tokarz

4. Udręka duszy

Pusty, z zaciekami, pokój hotelowy w Neapolu, a w nim człowiek rozbijający ogromną bryłę lodu (a może kryształ z tysiącem soczewek skłaniających do wspomnień). To realna konieczność – bo trzeba łagodzić nieznośny ból duszy i upał nie do wytrzymania, ale też metafora. Całe życie Gustaw Herling-Grudziński tkwi, jak to odczuwa, w paraliżującej duchocie… W krwawych bojach o wolny kraj rodzinny, w niezgodzie na faszyzm, komunizm, totalitaryzm, w walce o idee, priorytety moralne. Pod Monte Cassino, w Gułagu, po wojnie w Neapolu, Londynie, Paryżu. Pisarz, publicysta, polityk. Autor  ważnego „Innego świata”, w gruncie rzeczy samotny, z konieczności, ale i osobistych wyborów.  Zgodnie z zapisaną przez siebie zasadą, popartą doświadczeniem w obozie: intelektualiści są głupi, bo szukają usprawiedliwienia dla zła. On sam nie idzie na ustępstwa; nie przypadkiem źródłem twórczości prawie zawsze jest zło – to ze sceny. I dalej. Mówią o nim bliscy: cierpi i pisze, pisze i cierpi. Samoświadomość inteligenta podpowiada mu, że jest martwy za życia, ale w tym psychicznym unicestwianiu znajduje jakieś ukojenie. Tak, Radosław Paczocha znalazł trafną formułę na sztukę „Ferragosto”; łącząc życie prywatne z rozmaitymi kontekstami twórczości, zaakcentował jako motyw wiodący EGOIZM CIERPIENIA. I ujął to w formę rapsodu. Liczne retrospekcje, fragmenty tekstów autorskich, także śpiewane. I jak w wielkiej dramie chór kobiet, ni to płaczek, ni zakonnic w cierniowych koronach, komentujących zdarzenia. O urodzie przedstawienia decyduje harmonia zespolenia wszystkich elementów scenicznych. A do szczególnego zapamiętania pozostają zwłaszcza dwie sceny – przejmującej, symbolicznej bitwy pod Monte Cassino ze sztandarami nurzającymi się we krwi i zanadto „grzecznej” wariacji na temat poloneza.
Odwaga w dialogowaniu na temat polskości z różnych punktów widzenia, nieodłączny naszym dziejom wymiar tragiczny, polemika z pojęciem patriotyzmu bez otoczki etycznej – to atuty intelektualne spektaklu. Ale też kreacja artystyczna wysokiej próby dzięki reżyserii Adama Orzechowskiego. I role. Przemysław Chojęta jako pisarz niepokorny to współczesny Gustaw-Konrad, zagrany nowocześnie, z umiarem, z mową duszy. Wybitna propozycja aktorska. I świetni partnerzy w różnych wcieleniach… Wielki spektakl w małej sali, bo nie historiozoficzny, a na wskroś współczesny, rozprawiający się z dewaluacją takich pojęć jak demokracja, prawo, tolerancja, wolność …

Radosław Paczocha „Ferragosto”, prapremiera 17.03.2019. Teatr Powszechny w Łodzi. Reżyseria Adam Orzechowski, scenografia i kostiumy Magdalena Gajewska, muzyka Marcin Nenko. Obsada: P. Chojęta, J. Dziedzic. D. Krupa, M. Lacheta, K. Krawczyńska, K. Łukaszewicz, P. Nadel, A. Olszewska, A. Wojcik, M. Zając-Zawadzka, A. Zawadzki.

Małgorzata Karbowiak

Kategoria

Teatr