Krowie na granicy: "Ulisses" na stosie | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
3 + 3 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
3 + 3 =

Krowie na granicy: "Ulisses" na stosie

FELIETON. Prawie każdy, kto choćby jedynie słyszał o „Ulissesie”, słyszał też, że od początku ciążyło na nim odium obsceniczności i obrazoburstwa, i że na przykład w Stanach Zjednoczonych oficjalnie dopuszczono do jego dystrybucji dopiero po sławetnym procesie sądowym, który odbył się w 1933 roku w Nowym Jorku – aż jedenaście lat po pierwszym wydaniu paryskim Sylvii Beach, właścicielki istniejącej do dziś przy 37 Rue de la Bûcherie księgarni Shakespeare & Co. Pisze Maciej Świerkocki. 
Mało kto jednak wie, że powieść wcześniej została obłożona w USA zakazem publikacji, nieliczne egzemplarze wydania europejskiego przewożono przez granicę nielegalnie, a wśród amatorów mocnych wrażeń literackich krążyły też – i to po obu stronach Atlantyku – wydania, które dzisiaj nazwano by pirackimi; były one jednak oczyszczone z niemoralnych treści i dlatego władze nie ścigały ich gorliwie albo nawet wcale. W 1933 roku powieść trafiła przed oblicze amerykańskiego wymiaru sprawiedliwości po raz drugi – została zatrzymana przez celników jako pornografia, odbiorca zamówił ją jednak jako dzieło sztuki, a nie zwyczajną książkę, i sprawę musiał rozstrzygnąć sąd federalny.

Sędzia John Woolsey, przewodniczący składu, ogłosił wówczas wyrok korzystny dla adresata, pisarza i „Ulissesa”, stwierdzając, że nie widzi powodów, aby zabraniać rozprowadzania utworu w Stanach Zjednoczonych, ponieważ przy całej swojej nieobyczajności, plugastwie i sprośności, nie może posłużyć jako środek pobudzający erotycznie, gdyż wywołuje raczej odruchy wymiotne. Nie był to jednak koniec tej historii, wyrok został bowiem zaskarżony, a prokurator na kolejnej rozprawie skoncentrował się nie na wszeteczeństwie „Ulissesa”, lecz na przedstawionej w nim krytyce Kościoła – powiedział między innymi, że każda nieprzychylna religii chrześcijańskiej opinia, nawet uzasadniona, jest działaniem przeciwko moralności. Tak zbudowany argument nie trafił jakoś do przekonania sądowi, który podtrzymał orzeczenie Woolseya.

Maciej Świerkocki 
- -

Cały felieton do przeczytania w "Kalejdoskopie" 01/20. Do kupienia w Łódzkim Domu Kultury, punktach Ruchu S.A., Kolportera, Garmond-Press w salonach empik i łódzkiej Księgarni Ossolineum (Piotrkowska 181). A także w prenumeracie (w opcji darmowa dostawa do wybranego kiosku Ruchu): TUTAJ

Możecie też słuchać naszych najlepszych tekstów w interpretacjach aktorów scen łódzkich, z Łodzią i regionem związanych na platformie "Kalejdoskop NaGłos": TUTAJ

Kategoria

Literatura