Kopernik jak aztecki bóg, Mickiewicz karmiący orła własnym sercem. To rzeźbiarskie projekty „Stacha z Warty” – megalomana, antysemity, wielbiciela pogaństwa i niepokornego artysty. Ostatnio głośno o Stanisławie Szukalskim – głównie przy okazji dokumentu Anny i Ireneusza Dobrowolskich „Walka: życie i zaginiona twórczość Szukalskiego”, którego producentem jest Leonardo DiCaprio, dla którego twórca z Polski był przyszywanym dziadkiem.
Nie wchodzić – napisali na żółtej tablicy, bo moją ulicę ktoś właśnie rozbiera. Trochę się wstydzę patrzeć na gołe tynki. Odsłaniają się wnętrza, intymność łazienek i sypialni, powszedniość salonów. Zostało jeszcze okno. A obok okna nie ma. I drzwi nie ma. A dobrze, jakby wszystko zostało w rodzinie, za zamkniętymi drzwiami, bo trochę wstyd tak przy ludziach.
Przed 37. Festiwalem Szkół Teatralnych postanowiliśmy postawić dyplomantów, studentów IV roku Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej, przed kilkoma pytaniami dotyczącymi sztuki aktorskiej. Aktor – co to za zawód – i czy to właściwe słowo? Jakich cech potrzeba w tym zawodzie? Jakie są niepożądane? Czego NIE ŻYCZYĆ aktorom, którzy kończą szkołę? Dobre aktorstwo to…?
– Każdy reporter powinien przyjąć taką postawę, jaką chce. Nie ma reguły. Jedni wpływają na rzeczywistość, inni chcą ją tylko opisywać. Choć przecież opisując, także wpływają. Na świadomość. Pojedynczy reporter świata nie zmienia. Ale reportaż jako gatunek na nasz świat może mieć wpływ – mówi MARIUSZ SZCZYGIEŁ, reportażysta, dziennikarz i pisarz.
– Jakby w ludziach było coś, co jest gotowe na danie lub przyjęcie bliskości, jeśli tylko pojawi się impuls, sygnał „powiedz, że wolno mi takim być”. Wewnętrzny idiota von Triera jest genialnym narzędziem, by taki sygnał wysłać. Może wejść w dorosły świat na takich zasadach jak dziecko. Może bezkarnie rozdawać dobro i każdy będzie je przyjmował na „czysto” – mówi MARCIN WIERZCHOWSKI, reżyser „Idiotów” w Teatrze im. Jaracza.
Dawno temu Andrzej Stasiuk powiedział mi, że prozę pisać należy po trzydziestce, bo wtedy ma się coś do napisania. Czekałem do czterdziestki, bo wcześniej nie miałem w prozie nic do powiedzenia – pisze KRZYSZTOF SIWCZYK, poeta, laureat Nagrody im. Kościelskich i Nagrody Literackiej Gdynia, nominowany do Wrocławskiej Nagrody Literackiej „Silesius”.
Aktorka Teatru im. Jaracza, otrzymała w marcu Nagrodę im. Leona Schillera przyznawaną przez Związek Artystów Scen Polskich (za wysoką jakość wnoszoną do sztuki teatralnej przez młodych twórców). Wcześniej jej laureatami byli m.in.: Kazimierz Dejmek, Jerzy Radziwiłłowicz, Krzysztof Globisz, Joanna Szczepkowska.
– Wychowałem się w filmowej Łodzi. Dorastałem na planach filmowych. Teraz kibicuję Łodzi i obserwuję z satysfakcją, jak odbudowuje się jej potencjał, to wszystko, co związane z kulturą filmową – mówi ALLAN STARSKI, wybitny scenograf filmowy i teatralny, zdobywca Oscara za scenografię do „Listy Schindlera” w reżyserii Stevena Spielberga (wraz z Ewą Braun). Artysta był 31 stycznia gościem Muzeum Kinematografii.
– Tuwim jako marka? Gdzieś obok wódek Chopin i Sobieski? Dajże spokój! Zabawna zresztą byłaby to marka: poeta wyjeżdża na studia do Warszawy i zagląda do Łodzi rzadko, niemal tylko ze względu na rodziców, a miasto i lubi, i nienawidzi go – mówi TOMASZ CIEŚLAK, prorektor ds. studenckich UŁ, profesor w Katedrze Literatury i Tradycji Romantyzmu, współzałożyciel ogólnopolskiego Stowarzyszenia Literackiego im. K. K. Baczyńskiego. Zajmuje się głównie liryką XX wieku i najnowszą.
– Jedną z największych wartości Łódzkich Spotkań Baletowych jest zwiększenie świadomości tańca jako formy sztuki. Opera i muzyka są bardzo znanymi jej formami, a balet jest czasami pomijany – mówi JOSHUA LEGGE, tancerz Teatru Wielkiego w Łodzi, przed rozpoczynającą się w maju jubileuszową 25. edycją ŁSB.

