Filmy wtórnego obiegu | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
7 + 3 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
7 + 3 =

Filmy wtórnego obiegu

Pokolenie ery internetu nauczyło się myśleć za pośrednictwem środków audiowizualnych. W ten sposób postrzega i wyraża siebie. To powszechna dostępność narzędzi cyfrowych skłania ludzi do permanentnego produkowania filmów.
Wpuszczając do sieci zdjęcia, posty, giffy, materiały wideo, tworzą obrazkową opowieść o swoim życiu. Stają się jednocześnie twórcą i odbiorcą, widzem i aktorem. Czy mają jeszcze czas zastanowić się nad filmem, czyli nad światem? Wydaje się, że szansą na taką refleksję, a jednocześnie dowodem na to, że ona istnieje, jest wideoesej – nowe medium, które upowszechniło się wraz z zaistnieniem platform internetowych typu YouTube czy Vimeo. Fragmenty istniejących materiałów filmowych – które poddaje się dowolnym manipulacjom (zmiany kontekstu, dopiski, łączenie elementów pochodzących z różnych źródeł) – są wykorzystywane do tworzenia nowych wypowiedzi na temat rzeczywistości filmowej czy szerzej – medialnej. W rozrastającym się coraz bardziej oceanie mediów cyfrowych wideoesej może pełnić funkcję kompasu wskazującego najciekawsze, najpopularniejsze kierunki rozwoju. W przygotowywanym przez magazyn „Sight & Sound” dorocznym zestawieniu najlepszych wideoesejów 47 ekspertów (twórców, teoretyków) wyróżniło 218 prac za 2018 rok.

Filmów opartych na filmach (tak określany bywa wideoesej) przybywa w olbrzymim tempie. Krótkie – trwające zazwyczaj kilka do kilkunastu minut – filmiki wpuszczane są w sieć i tam za pośrednictwem mediów społecznościowych rozprzestrzeniają się jako wirale, czyli materiały masowo przekazywane sobie przez użytkowników. O czym to jest? Najprostsze np. zbierają ulubione sceny, parodiują konwencje filmowe czy seriale. Te ambitniejsze starają się uchwycić jakąś prawidłowość, tendencję, zdiagnozować świat mediów. W eseju „Goodbay Uncanny Valley” Alan Warburton w 14 minut pokazuje historię, teraźniejszość i przyszłość obrazów generowanych komputerowo (CGI). O tym, jak liczba thrillerów osnutych wokół teorii spiskowych wzrasta w świecie, który zmaga się z globalną inwigilacją prowadzoną przez amerykańską National Security Agency, terroryzmem i władzą korporacji, opowiada Travis Lee Ratcliff w eseju „The Legacy of Paranoid Thrillers”. Asher Isbrucker zajął się filmami rodzinnymi i zauważa, że kolekcje wspomnień (zalegające tonami w internecie) mogą być ucieczką przed rzeczywistością, ale również inspiracją do tworzenia („Nostalgia: The Age of Escapism”). Inne przykłady to: próba uchwycenia istoty kina i jego relacji z widzem („The Empty Screen” Mark Rappaport), poetycka opowieść o naturze i funkcji rozmytego obrazu („The Praise of Blur” Richard Misek), żartobliwa refleksja: dlaczego reżyserzy czasem zagłuszają dialogi („When Words Fail” David Verdeure), parodia filmu dokumentalnego o historii pewnego wynalazku („Fidget Spinner: The Toy That Changed America” Evan Puschak). Intencji i tematów może być tyle, ilu użytkowników.


Cały artykuł Bogdana Sobieszka można przeczytać w styczniowym numerze „Kalejdoskopu”.

Kategoria

Inne