Spotkanie, wspólnota, święto | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
8 + 4 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
8 + 4 =

Spotkanie, wspólnota, święto

Wbrew trudnościom 20 sierpnia 2021 roku rozpocznie się Międzynarodowy Festiwal Teatralny Retroperspektywy 2021. Zespół Teatru CHOREA oraz Fabryki Sztuki zrobił wiele, by wydarzenie stało się manifestacją powrotu do normalności. O programie, sukcesach, przeszłości i drodze życiowej opowiadają Tomasz Rodowicz – dyrektor artystyczny festiwalu oraz Anna Maszewska – dyrektorka wykonawcza. – Naszym marzeniem jest, żeby festiwal był świętem, wyjątkowym czasem, w którym potrafimy stworzyć zupełnie nową jakość spotkania i tchnąć w nie dużo energii. To święto pozwoli nam odżyć – mówi Rodowicz.
Dawid Brykalski: Jak Teatr CHOREA radził sobie w okresie pandemii? Czy najgorsze już za wami?

Tomasz Rodowicz: Myślę, że najlepsze jeszcze przed nami. Działaliśmy bardzo intensywnie. Przed rokiem w środku pandemii zrobiliśmy międzynarodowy festiwal. Zrealizowaliśmy dwa duże przedsięwzięcia – interdyscyplinarny projekt artystyczno-naukowy „Pogranicze kultur. Teatr CHOREA w dialogu z Ukrainą” oraz edukacyjny projekt Laboratorium Kreatywnego Działania. Przygotowaliśmy również nowe spektakle, m.in. „Schulz: Pętla” w reżyserii Konrada Dworakowskiego oraz spektakl „Księżniczki” w reżyserii Julii Jakubowskiej. Powstawały nowe inicjatywy, a te już zrealizowane trzeba było przeformatować, by mogły się odbyć online. Robiliśmy więc znacznie więcej niż zazwyczaj i wszystko się udawało. Nie ukrywam, że również dzięki grantom, jakie pozyskaliśmy. Nie straciliśmy rytmu pracy, było gęsto.

Anna Maszewska: Tak, nie możemy narzekać. Poprzedni rok i początek tego przyniosły wiele nowych wyzwań, którym musieliśmy stawić czoła. Poprzednią edycję Retroperspektyw udało mi się zrealizować w formule hybrydowej, z czego się bardzo cieszę.

Czego was ta sytuacja nauczyła?

T.R.: Elastyczności. Trzeba było nauczyć się pracować z nową technologią. Projekty, które opierały się na bezpośrednim kontakcie z widzem, trzeba było przenieść do internetu i tak robić, by nie odbyło się to kosztem poziomu realizowanego wydarzenia. Opanowaliśmy też umiejętność zupełnie innego tworzenia i utrzymywania relacji z widzami, partnerami. Zbudowaliśmy nową sieć kontaktów właśnie na bazie większej aktywności w sieci. Ten sposób działania w jakimś zakresie pozostanie z nami pewnie na zawsze. Nauczyliśmy się nowego komunikowania ze światem.

A.M.: Nigdy nie chcieliśmy grać „onlajnów”. Jeszcze rok temu taki pomysł pewnie byśmy nie tyle wyśmiali, co stwierdzili, że nie jest nasz. Musieliśmy jednak iść na ustępstwa i znaleźliśmy w nich wartość.


Całą rozmowę można przeczytać w lipcowo-sierpniowym numerze „Kalejdoskopu” 7-8/2021.

Kategoria

Inne