Monopolis, czyli dobre sąsiedztwo | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 8 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
4 + 8 =

Monopolis, czyli dobre sąsiedztwo

Krzysztof Witkowski, fot. Ukryte w kadrze

WYWIAD. - Kluczowym elementem naszej pracy było oczywiście wymyślenie docelowej funkcji obiektu, który pod względem bryły jest dość nieoczywisty - mówi Krzysztof Witkowski, prezes firmy Virako budującej centrum Monopolis.
Łukasz Kaczyński: Jesienią w Monopolis pojawi się życie, pierwsi najemcy, ruszy teatr programowany przez Kamila Maćkowiaka. To ukoronowanie licznych procesów, które nie zawsze musiały dać się przewidzieć przy pracy na zabytkowej, poprzemysłowej tkance. Jaka była ich dynamika? Co was najbardziej zaskoczyło?

Krzysztof Witkowski: Od kupienia nieruchomości minęło, bagatela, sześć lat. Dla wszystkich osób zaangażowanych w projekt był to niezwykle intensywny czas – a zobowiązaliśmy się do przywrócenia łodzianom jednego z najbardziej charakterystycznych kompleksów postindustrialnych w mieście. Jesienią efekty naszej pracy i pomysłów ocenią mieszkańcy, a ich opinie od początku były najważniejsze. Chodziło nam o to, aby zaprosić łodzian do miejsca, które ich zaskoczy, ale będzie też trafiać w ich potrzeby i do którego będą chcieli wracać. 
Najwięcej wyzwań pojawia się teraz, czyli na etapie budowy, kiedy projekty techniczne spotykają się z rzeczywistością. Stare mury mają swoje tajemnice, co zmienia niektóre założenia projektu. A trzysta osób na budowie nie może czekać, aż my rozwiążemy problem. 19 miesięcy pracy w ramach tak wymagającej inwestycji wiąże się z określoną amplitudą i koniecznością reagowania tu i teraz.
Dla mnie najcenniejsze jest, że każdy z etapów realizacji Monopolis przynosił nam momenty wielkiej radości. Zaczęło się już od zbierania materiałów i artefaktów związanych z dziedzictwem tego miejsca, gdyż naszym pierwszym celem i jednocześnie najważniejszym wyzwaniem była chęć odtworzenia jego historii. Z dr. Olgierdem Ławrynowiczem i dr Aleksandrą Krupą-Ławrynowicz z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Łódzkiego docieraliśmy do byłych pracowników Polmosu, który się tu mieścił. Na podstawie tych spotkań powstały wywiady, mogliśmy też zebrać pamiątki, aby odtworzyć warstwę socjologiczną tego wyjątkowego miejsca. Wreszcie – badanie konserwatorskie, czyli zdiagnozowanie najważniejszych elementów, o które powinniśmy zadbać i wyeksponować. Kupiony obiekt stanowiły „gołe mury” bez wyposażenia z linii produkcyjnej. Do dziś zresztą szukamy jego elementów, aby na nowo wkomponować je w przestrzenie kompleksu. Kluczowym elementem naszej pracy było oczywiście wymyślenie docelowej funkcji obiektu, który pod względem bryły jest dość nieoczywisty. Ogłosiliśmy konkurs architektoniczny, do którego zgłosiło się osiem pracowni architektonicznych. Najciekawszą koncepcję przedstawiła pracownia Grupa 5 Architekci, z którą zdecydowaliśmy się dalej pracować. Podczas etapu projektowego pojawił się pomysł odkrycia dla gości Monopolis jego pięknych piwnic, stworzenia obniżonego o 4 metry zielonego pasażu i innych ciekawych rozwiązań. A teraz trwa już ostatni etap – wykonawczy.


---
Cały artykuł można przeczytać we wrześniowym „Kalejdoskopie" – do kupienia w Łódzkim Domu Kultury, punktach Ruchu S.A., Kolportera, Garmond-Press i salonach empik. A także w prenumeracie (w opcji darmowa dostawa do wybranego kiosku Ruchu):
https://prenumerata.ruch.com.pl/prenumerata-kalejdoskop-magazyn-kulturalny-lodzi-i-wojewodztwa-lodzkiego?fbclid=IwAR0CJwQi1fl7y-1av7GdZlwB82ZmKdxZmMSef9uNO1G6RKt-b4HEX_KIB8o



Możecie też słuchać naszych najlepszych tekstów w interpretacjach aktorów scen łódzkich, z Łodzią i regionem związanych na platformie "Kalejdoskop NaGłos":
https://soundcloud.com/kalejdoskopnaglos