Był 2008 rok. Na festiwalu „Młodzi i film” w Koszalinie prowadziłem spotkania z twórcami, zapowiadałem projekcje. Podeszła do mnie śliczna dziewczyna – wyglądała najwyżej na piętnaście lat.
Organizatorzy Transatlantyk Festival przedstawiają kolejne tytuły filmów w sekcji Nowe Kino, w której o serca publiczności powalczą produkcje prosto z międzynarodowych festiwali: Sundance, Wenecji, Tribeca, South by Southwest i Cannes. Widzowie zdecydują, który z nich zdobędzie Transatlantyk Distribution Award - 40 tys. zł na wsparcie dystrybucji w polskich kinach.
Znane są już tytuły, które powalczą o nagrody w Konkursie Polskich Filmów Krótkometrażowych na Transatlantyk Festival. Wszystkie filmy będzie można obejrzeć podczas tegorocznej, ósmej już edycji festiwalu, który odbędzie się w dniach 13 - 20 lipca w Łodzi.
– Kiedy skończyłem Szkołę Filmową w Łodzi, już wiedziałem, jakie filmy chcę tworzyć: pochodzę z małego miasteczka i to będzie mój temat. Było trochę tak, jakbym postanowił zostać księdzem. Mia-steczko to przecież spore ograniczenie, ale jak się w nie wierzy, dostrzega się, że jednak są diamenty w popiele – mówi reżyser ANDRZEJ BARAŃSKI.
Przyznaję się bez bicia – „Zimna wojna”, nagrodzona Złotą Palmą za reżyserię, nie zachwyciła mnie. I wciąż zastanawiam się dlaczego. Zobaczyłem dobry film mistrza kina Pawła Pawlikowskiego, ale o dreszczu emocji, wzruszeniu czy łzach (powszechnie udzielających się widzom w Cannes) nie było mowy. Nie drgnęła ani jedna czuła struna, choć mam się za dość sentymentalnego i zdarzało mi się płakać pod wpływem ekranowych historii.
Pozostaje wierna sobie. Nie idzie na kompromisy. Po sukcesie debiutu „Wieża. Jasny dzień” na festiwalu w Gdyni Jagoda Szelc (wtedy jeszcze studentka Szkoły Filmowej w Łodzi) została obwołana objawieniem polskiej kinematografii. Błyskawicznie zrobiła kolejny niezwykły film, którym kontynuuje artystyczną wypowiedź, mówiąc własnym językiem.
W jednym z nielicznych wywiadów udzielonych przez Pawła Pawlikowskiego po pokazie "Zimnej wojny" w Cannes i polskiej premierze, reżyser przyznaje: "Mogę mówić tylko o tym, jak odczuwam i widzę rzeczywistość. Mam jednak ogromną potrzebę wiary i poczucie istnienia Absolutu. Przeraża mnie informacyjny hałas i materialistyczno-zmysłowa kultura, która nas otacza. Uciekam od nich jak najdalej. Przynajmniej w filmach, w życiu trochę trudniej".
Ogłoszono wyniki Łódzkiego Funduszu Filmowego 2018. O dofinansowanie ubiegało się 39 projektów. Ostatecznie EC1 Łódź – Miasto Kultury (operator funduszu) wkładem koprodukcyjnym zasili budżety sześciu filmów fabularnych, trzech dokumentów i trzech animacji. Na wsparcie finansowe produkcji filmowych miasto przeznaczyło milion dwieście tysięcy złotych.
Można się w ogóle nie rozpakowywać. Sezon festiwalowy dla krytyka filmowego zaczyna się mniej więcej od połowy kwietnia i trwa aż do listopada. Pamiętajmy, że niemal każde większe miasto (tych mniejszych też jest zresztą sporo) ma swój własny festiwal filmowy, do tego dochodzą jeszcze festiwale europejskie i światowe.
– Kiedy lecieliśmy do Los Angeles z Januszem Kamińskim i Allanem Starskim z nominacjami do Oscara, byliśmy przekonani, że nie mamy szans z tym naszym czarno-białym filmem. Startowała wtedy cała śmietanka scenografii filmowej z Dante Ferrettim na czele – wspominała Ewa Braun, laureatka tej prestiżowej nagrody w 1994 roku, za scenografię do filmu „Lista Schindlera” Stevena Spielberga.