Trudno przypuszczać, by ten film miał tylu widzów, ilu kolejne części „Pitbulla” czy „Listów do M.” Jednak w przeciwieństwie do tych ostatnich „Wieża. Jasny dzień” Jagody Szelc jest jednym z ważniejszych filmów ostatnich lat w polskiej kinematografii. To bezkompromisowa wypowiedź artystyczna, będąca wynikiem konfrontacji autorki ze współczesnym światem. Prowokacyjna diagnoza rzucona widowni prosto w twarz.
Rozmowa z JAGODĄ SZELC, studentką Szkoły Filmowej w Łodzi, która na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni zdobyła nagrody za debiut i scenariusz oraz nagrodę Onetu „Odkrycie Festiwalu”. Jest też laureatką „Paszportów Polityki”. Jej wyprodukowany przez szkołę film „Wieża. Jasny dzień” 23 marca wchodzi do kin.
Narodowe Centrum Kultury Filmowej zaprasza na drugą edycję projektu „Historie Przyszłości. Reinterpretacje Polskiego Kina”. Od 6 kwietnia grupy gimnazjalistów, licealistów i studentów pod okiem profesjonalnych edukatorów i filmowców przez osiem tygodni będą oglądać, dekodować, rozkładać i składać na nowo polskie filmy.
Czy tylko mnie się zdaje, że jazda figurowa na lodzie wyszła z mody? Z dziecięcych lat pamiętam sytuacje, kiedy telewizyjne występy w tej konkurencji oglądało się całymi rodzinami, z wypiekami na twarzach. Pisze w stałej rubryce WODZIREJE i AMATORZY Łukasz Maciejewski.
Marzena Surówka z Rabki jest utalentowaną graficzką i fotografką, a także autorka książki "Więzień ciała", w której opisuje swoje zmagania ze stwardnieniem rozsianym.
Animacja „Śledziowo, czyli fenomen podlaskiej egzystencji” Agnieszki Waszczeniuk wygrała tegoroczny Konkurs Filmów Antydepresyjnych odbywający się w ramach festiwalu Relanium w kinie Bodo.
Narodowe Centrum Kultury Filmowej dostało pół miliona złotych z Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej na upowszechnianie wiedzy o kinie. Program przewiduje realizację sześciu zadań. Będą to dwie wystawy, seria wydawnicza, badania społeczne i kontynuacja projektu edukacyjnego „Historie przyszłości”. Łączna wartość przedsięwzięcia to milion złotych.
Czy można się do tego przyznać, czy to wypada? Tak, wszystko zaczęło się od zakazanego alkoholu, od absyntu. Panią Marię Kornatowską czytałem oczywiście wcześniej, od czasów licealnych była jedną z moich ulubionych krytyczek filmowych, autorką najwyżej przeze mnie cenionych książek filmowych.
W czasach, gdy tyle się mówi o uchodźcach, pokazuje tragedie ludzi, którzy opuszczają swe domy, uciekając przed wojną albo biedą, Urszula Antoniak zrobiła film o emigrancie, któremu się powiodło. Reżyserka patrzy szerzej, sięga głębiej i opowiada o człowieku, który wyrzekł się wszystkiego, co go określało – języka, kultury, środowiska. Jej „Pomiędzy słowami” pokazuje, czym jest obcość.
Kazimierz Prószyński opatentował swój wynalazek – aparat do kręcenia i wyświetlania filmów – w 1894 roku, a więc przed pierwszym publicznym pokazem kinematografu braci Lumière. Przywracaniu pamięci o Kazimierzu Prószyńskim służyć ma zrekonstruowanie wynalazku. Urządzenie już jest, a niebawem powstanie film nakręcony przy jego użyciu.