Proszę określić gdzie leży problem:
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 2 =
Link
Proszę wpisać wynik dodawania:
9 + 2 =

Życie wirtualne nie jest bezkarne

– Przeczuwam, że przyszłość będzie o wiele mniej „nasączona” technologicznie niż  wmawiają nam to Netflixowe seriale. Zresztą kinowe czy literackie wizje technologicznej przyszłości myliły się – mówi MARIUSZ GRZEGORZEK, rektor Szkoły Filmowej w Łodzi, reżyser teatralny i filmowy.
Łukasz Kaczyński: – Czy śledzi pan filmy lub seriale, które projektują przyszłą koegzystencję człowieka i rozwiniętej technologii, np. „Westworld”, „Wzbogacony węgiel”, czy najbardziej z nich udany „Black mirror”? Po premierze pana „Otchłani” słyszałem jak, para widzów porównywała spektakl do pierwszego z nich, moim zdaniem błędnie.

Mariusz Grzegorzek: – Obejrzałem kilka odcinków „Black mirror”, np. ten, w którym chłopak miał testować grę komputerową, ale doznania, którym został poddany były prawie śmiertelne. Nie śledzę tego nurtu, bo film jako sztuka popularna snuje według mnie „trywialne opowieści o siedmiu zbójach”, których poziom mnie irytuje. Inaczej, gdy mowa np. o „Stalkerze” Tarkowskiego, opartym na Strugackich, który w rdzeniu jest science-fiction, ale dotyka problemów uniwersalnych – pyta nie o przemiany na poziomie technologicznym, ale o to, jak mogą one rzutować na naszą percepcję świata, duchowość, społeczeństwo. Przeczuwam, że przyszłość będzie o wiele mniej technologicznie „nasączona” niż wmawiają nam to Netflixowe seriale. Zresztą kinowe czy literackie dzieła, które lata temu próbowały tworzyć technologiczne wizje przyszłości, myliły się – dziś, gdy przeżyliśmy rok 2001, jesteśmy za Kubrickowskim wizjami daleko w tyle. Nasze możliwości intelektualno-technologiczne są zbyt słabe, by sprostać tamtym wyobrażeniom. Będziemy raczej powoli zdychać na naszej udręczonej planecie niż nawiążemy kontakt w jakiejkolwiek sprawie z jakąkolwiek obcą inteligencją. Nasza głupota w sposobie postępowania z Matką Naturą jest porażająca. Mam 56 lat i klątwa „obyś żył w ciekawych czasach” trochę mnie dotyczy, bo przeszedłem przez różne ustroje, energie, porządki, sposoby funkcjonowania grupy, narodu, naszej ojczyzny i świata – i mam poczucie, że tak okrutnego systemu zawiadywania ludzkością, jej potencjałem, dobrami duchowymi i materialnymi nie było. Przy pozorach wolności i dostępności – za którymi tak tęskniło moje pokolenie pamiętające rodziców, którzy zmagali się ze zdobyciem oleju, podręczników, mięsa na kartki – zwycięża najciemniejszy, najokrutniejszy aspekt naszej natury – ten, który „opiewam” od początku swej twórczości. Porządek świata fundowany jest na żałosnym duchowym i egzystencjalnym formacie kilkudziesięciu najzamożniejszych ludzi i dlatego wali się na mordę.

Całą rozmowę Łukasza Kaczyńskiego z Mariuszem Grzegorzkiem przeczytacie w październikowym „Kalejdoskopie”.

Kategoria

Inne