Tomasz Rodowicz, reżyser, aktor, muzyk, współtwórca i szef Teatru Chorea odebrał Nagrodę im. Zygmunta Hübnera "Człowiek Teatru 2019". W minionych latach uhonorowaną nią m.in. Jacka Głomba, Jerzego Trelę, Jana Englerta, Annę Augustynowicz. Rodowicz jest w tym gronie pierwszym artystą spoza głównego, instytucjonalnego nurtu.
Od środy 27 marca trwać będzie jubileuszowa edycja akcji Dotknij Teatru. Jak co roku, w akcję włączają się miasta i organizacje z całego kraju. Tegoroczny temat to: "Miasto". A co odbędzie się w ramach łódzkich obchodów Międzynarodowego Dnia Teatru?
ANIMAGIA jest niezwykłym zjawiskiem teatralnym nie tylko w skali województwa łódzkiego, ale też kraju. Żeby o tym się przekonać musiałem pokonać niełatwą drogę…
Rozpoczął się 25. Międzynarodowy Festiwal Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych w Łodzi. Na gorąco pisze o nim Małgorzata Karbowiak w cyklu "Po zejściu do szatni".
Łódź zyska nową przestrzeń kulturalną – jesienią w dawnych zakładach Monopolu Wódczanego powstanie scena teatralna. Dyrektorem artystycznym teatru Monopolis będzie Kamil Maćkowiak, znany łódzki aktor, który po tym, jak zostawił Teatr im. Jaracza, założył własną fundację i gra autorskie spektakle na deskach Akademickiego Ośrodka Inicjatyw Artystycznych oraz w zespole warszawskiego Teatru Polonia.
– Od początku wierzyłam, że ten festiwal da nowe życie Powszechnemu – wtedy teatrowi z „gębą” i kategorią „C”, z którego kilka lat wcześniej zespół wyrzucił dyrektora Romana Kłosowskiego – mówi EWA PILAWSKA, dyrektor artystyczna Międzynarodowego Festiwalu Sztuk Przyjemnych i Nieprzyjemnych i dyrektor Teatru Powszechnego.
Pomysł na tę premierę zamyka się w umiejętnym, eksponującym teatralność połączeniu ruchu scenicznego, plastyki i piosenki. Tak, tej ostatniej również, bo istnieje ona w „O dwóch takich, co ukradli księżyc” nie jako komentarz, kontrapunkt, pojawiający się znikąd dodatek, ale na równi z tekstem wierszowanym „dramatycznym”. Pisze Łukasz Kaczyński.
– Najbardziej lubię takiego Dejmka – mówi Jerzy Neugebauer, pokazując jeden z licznych portretów, jakie zrobił Kazimierzowi Dejmkowi. – Ten uśmieszek oddaje jego osobowość. Tego zdjęcia nie zobaczymy na wystawie „Teatr Kazimierza Dejmka w obiektywie Jerzego Neugebauera”. Mamy okazję spojrzeć na nie tutaj, na e-Kalejdoskop.pl.
RECENZJA. Marcina Wierzchowskiego nie interesuje teatr jako narzędzie opowiadania historii, które są „jak z życia”, ale bezpiecznie oddzielone rampą sceny. Raczej jako – podobnie mówi o swoim kinie reżyserka Jagoda Szelc – maszynka do pracy na widzu. Tu: na jego wrażliwości i na wartościach, najlepiej tych wspólnych. Pisze Łukasz Kaczyński.

