Aktualności | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
RECENZJA. Scena to miejsce, w którym przygwożdżony snopem jasnego światła człowiek przyjmuje role, wchodzi w konwenanse, dopasowuje się, stara się zmieścić siebie w pewnym oczekiwaniu. Sztuka Wojciecha Ledera i Dominika Lejmana może być o tym. Pisze Aleksandra Talaga-Nowacka.
RECENZJA. Kojarzona w potocznej świadomości z rzezaniem świątków, sztuka ludowa została zepchnięta na margines współczesnej działalności artystycznej. W postkulturze stanowi ona jednak równoprawną sferę twórczości. O wystawie ludowych wizerunków Chrystusa pisze Przemysław Owczarek.
Nie żyje Jan Targowski, wieloletni dziennikarz Radia Łódź, niegdyś współpracownik "Kalejdoskopu". Miał 69 lat.
RECENZJA. Poucza się nas, że musimy dać się przestraszyć tylko po to, by na koniec wrócić do świata realnego, zamknąć Czarownicę za szklanymi drzwiczkami biblioteczki i pozostać przy założeniu, że do końca życia trzeba się będzie użerać z „miłością”. A co z tymi, którzy szukają ucieczki od schematu? O spektaklu „Ander-sen” pisze Michał Lachman.
FELIETON. Obce rzeczy wiedzieć, dobrze jest… – swoje obowiązek, jak to był napisał w „Encyklopedii staropolskiej” jej autor Zygmunt Gloger. Przypomniały mi się te słowa przy okazji jubileuszu 70-lecia Wytwórni Filmów Oświatowych. Pisze Mieczysław Kuźmicki.
RECENZJA. Debiut fabularny Kaliny Alabrudzińskiej „Nic nie ginie” jest jednocześnie dyplomem studentów Wydziału Aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi. Sztuka więc w tym, żeby scenariusz stworzył możliwości pokazania się dużej grupie młodych ludzi oraz był na tyle swoisty, żeby zaowocował pełnokrwistym dziełem, nieobciążonym np. schematyzmem, umownością. Czy to się udało? „Nic nie ginie” w końcu marca wchodzi na ekrany kin.
FELIETON. Od awangardowych miejskich symfonii, przez film noir i włoski neorealizm, po autorskie dzieła z lat 60. i 70. takie jak „400 batów” Truffaut (1959), „Ulice nędzy” Scorsesego (1973) czy „Ziemia obiecana” Wajdy (1974), historia kina zawsze wiązała się z fascynacją miastem. Nic dziwnego, wielkomiejska cywilizacja rodziła się i rozwijała w tym samym czasie co kinematografia. Pisze Kevin Kołeczek. 
Film animowany Mariusza Wilczyńskiego „Zabij to i wyjedź z tego miasta” jako jedyny polski tytuł, zostanie zaprezentowany na 70. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie - Berlinale 2020 (20-27 lutego). Animacja pojawi się w nowej konkursowej sekcji Encounters.
RELACJA. Balu na dworcu w Koluszkach nigdy nie było. W 1989 roku niemal cały film Filipa Bajona nakręcono w studiu. Dworzec zbudowano z tektury. Nie dopisał też śnieg, który miał być jednym z najważniejszych elementów budujących klimat tej produkcji. Mimo przeciwności losu, „Bal na dworcu w Koluszkach” stał się filmem kultowym, a gmina Koluszki 13 lutego wyprawiła mu huczne trzydziestolecie premiery. Oczywiście na dworcu. Pisze Paulina Ilska 
Niedawno do Łodzi przyjechała Lorena Bordigoni, badaczka historii filmu argentyńskiego, zajmująca się również ochroną i konserwacją taśmy filmowej. Od kilku lat po całym świecie szukała pewnych archiwalnych materiałów filmowych. Znalazła je w Narodowym Centrum Kultury Filmowej.