Aktualności | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Na ścianach sali edukacyjnej Muzeum Miasta Łodzi powstał mural autorstwa Bartosza Bojarczuka. Przedstawia symboliczną wędrówkę przez historię Łodzi.
RECENZJA. Krajobrazy dalekiej Kalifornii, gdzieniegdzie przyprószone śniegiem, brawura poszukiwaczy złota i oczywiście wątek miłosny – to lepsze od serwowanych w grudniu komedii romantycznych. W ostatni weekend przed Bożym Narodzeniem warto więc było wybrać nie kino, a teatr: w łódzkiej operze pokazano premierę „Dziewczyny z Dzikiego Zachodu” Giacoma Pucciniego. Zresztą tym razem opera ma z filmem sporo wspólnego. Pisze Magdalena Sasin.
WYWIAD. Świat właśnie odkrywa wielkiego artystę – Aubreya Williamsa. Co ciekawe, w Łodzi od dawna mamy jego dzieła, trzy obrazy z lat 60. znajdują się w kolekcji Muzeum Sztuki. – Jego sztuka to głos przeciwko ksenofobii, a także lekcja dotycząca tego, że w kulturze i sztuce podziały na to, co autentyczne i nabyte, nie istnieją. Często coś, co pochodzi z zewnątrz, z innej, pozornie obcej kultury, staje się precyzyjnym narzędziem do opowiadania o własnych emocjach, pozycji, historii – mówi Jakub Gawkowski, kurator wystawy, na której można oglądać prace Williamsa.
NOWY NUMER. Dokumentaliści opowiadają na ekranie o tragediach i szczęściu, niezwykłych zjawiskach i wyjątkowych ludziach. Relacjonują wojny i dostrzegają heroizm – również anonimowe zmaganie się ze złem i walkę o godność. Ich filmy pełnią funkcję lustra, w którym nieustannie przegląda się społeczeństwo. Postępująca rewolucja cyfrowa ułatwiła wiele rzeczy, jednocześnie niejedno przewartościowała. Rośnie ilość materiałów filmowych krążących w internecie. Dominują powierzchowne formaty telewizyjne nastawione na szybkie (i na krótko) zaspokojenie wiecznie głodnych mediów. Co prawda portale streamingowe łakną kontentu, dlatego otworzyły się na filmy dokumentalne, dla których przez lata jedynym oknem na świat były festiwale. Komercyjne nachylenie portali sprawia jednak, że w cenie są tu przede wszystkim celebryckie tematy, realizacyjne fajerwerki i wizualne atrakcje. A nie bolesna czy niewygodna prawda. Na szczęście wciąż niemało jest twórców, którzy potrafią znaleźć sposób, by z kamerą cierpliwe przyglądać się światu.
Rada Miejska w Łodzi przegłosowała uchwałę, zgodnie z którą rok 2023 będzie nosił imię Pawła Kleckiego – kompozytora i jednego z najwybitniejszych dyrygentów XX wieku urodzonego w Łodzi. Wniosek z inicjatywą w tej sprawie złożyło Muzeum Miasta Łodzi, a pomysł wsparła Akademia Muzyczna w Łodzi.
RECENZJA. Transformacja ustrojowa to nie punkt w czasie, ale rozłożony na lata proces pełen sprzeczności, wykorzystanych i zaprzepaszczonych szans, błędów, lęków i nadziei. Wystawa „Ruchy tektoniczne” w ms1 akcentuje głównie to, co w tym procesie w polskim wydaniu marne. A jednocześnie pomija jasne strony. Pisze Aleksandra Talaga-Nowacka.
RECENZJA. Spektakl „Ciepłe i puchate” Teatru Smile – Łódzkiego Teatru Osób z Niepełnosprawnością udowadnia, że teatr jest miejscem dla każdego, niezależnie od wieku, wrażliwości estetycznej czy (nie)pełnosprawności fizycznej, intelektualnej albo psychicznej. Wszyscy stają się w nim równie ważni – na scenie każdy może przezwyciężyć negatywne emocje poprzez słowo, taniec, improwizację. Pisze Klaudia Stępień-Kowalik.
W Krakowie zakończył się XV Międzynarodowy Festiwal Boska Komedia. Międzynarodowe jury przyznało spektaklowi „Imagine” w reżyserii Krystiana Lupy (koprodukcji Teatru Powszechnego w Łodzi i Teatru Powszechnego w Warszawie) nagrodę za aktorską kreację zbiorową.
RECENZJA. Dzieła Williama Szekspira pozostają niewyczerpanym źródłem inspiracji. Historię władcy, mędrca, czarnoksiężnika Prospera, zdetronizowanego przez brata i bezdusznie zesłanego w głąb odciętej od świata wyspy wraz z córką Mirandą, przenoszono na deski teatralne nie raz. Spektakl taneczny „PO”, według koncepcji Sary Kozłowskiej i z choreografią Katarzyny Leszek, opowiada o tym, co stało się po wydarzeniach z „Burzy”. To nowe, zaskakujące ujęcie Szekspirowskiej sztuki zarówno pod względem formy, jak i treści, udowadniające przy tym, że Polski Język Migowy (PJM) ma sceniczny potencjał. Pisze Klaudia Stępień-Kowalik.
RECENZJA. Poprzez obrazy Rosenstein i Williamsa przemawia ziemia. Z niej rodzi się wszystko – a więc i sztuka. W tym przypadku mięsista, strukturalna, zmysłowa jak gleba. Ziemia to także historia życia, ludzkości, to pamięć dawnych wydarzeń – na równi: ważnych i nieistotnych. Ale i miejsce, w którym coś można ukryć i z którego coś można wydobyć na światło. Miejsce, w którym spoczywamy po śmierci. Wszystko to i wiele więcej jest w tych pracach. Pisze Aleksandra Talaga-Nowacka.