Aktualności | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
NOWY NUMER. Jedni uważają, że Łódź filmowa to tylko wspomnienie, inni – że ma się dobrze. Różnica ocen poziomu lokalnej produkcji filmowej i jego znaczenia na tle całego kraju wynika z odmiennej perspektywy patrzenia. Gdzie więc leży prawda? Tam, gdzie zawsze, a racje dzielą się między obydwie strony. Pewne jest, że drastycznie zmieniła się skala. Serce „przemysłu” od lat jest w Warszawie, gdzie najbliżej do pieniędzy, a jednocześnie część produkcji filmowej rozproszyła się po Polsce. Łódź przeznacza na wspieranie kinematografii relatywnie dużo, ale w kontekście budżetów filmowych to wciąż skromne środki. Szkoła Filmowa kształci kadry, ale niewielu twórców zostaje w Łodzi. Bywa, że na festiwalu w Gdyni w konkursie głównym nie ma żadnej produkcji dofinansowanej przez Łódź. Z drugiej strony są „łódzkie” tytuły z Oscarem czy Złotą Palmą.
PODSUMOWANIE. Nadzieja podtrzymuje nas na duchu w trudnym czasie. Jednak – jak podkreśla Kateryna Radchenko, kuratorka wystawy Odesa Photo Days prezentowanej na Fotofestiwalu – oznacza pasywność, a w sytuacjach kryzysowych konieczne jest działanie, przeciwstawianie się złu. Takim aktom sprzeciwu poświęcona jest część prezentacji na festiwalu, który odbywa się właśnie pod hasłem „Nadzieja”. Pisze Aleksandra Talaga-Nowacka.
RECENZJA. Ten film jest jak jego bohaterowie – rozgadany, niepoważny, prowokujący, ale jednocześnie poukładany, zdyscyplinowany i konsekwentny w dążeniu do wyrażenia refleksji na temat sztuki i życia. Wydaje się, że to przede wszystkim przesądza o jego sukcesie. Pisze Bogdan Sobieszek.
Jakiej nadziei dziś potrzebujemy? Wystawy, które będzie można zobaczyć podczas 22. Międzynarodowego Festiwalu Fotografii w Łodzi, opatrzonego właśnie hasłem „Nadzieja”, nie mają dać odpowiedzi, a raczej natchnąć do zadawania pytań.
RECENZJA. Henryk Stażewski jako artysta przeprowadził awangardową myśl od międzywojnia po lata 80. XX wieku – to szmat czasu, 60 lat, w ciągu których jego sztuka ewoluowała, nieustannie się unowocześniając. Bo Stażewski kultywował nowoczesność, także jako 90-latek. Jego powojennej twórczości poświęcono wystawę w Muzeum Sztuki. Pisze Aleksandra Talaga-Nowacka.
Pierwszy w Polsce książkomat, czyli samoobsługową wypożyczalnię książek, w 2020 roku uruchomiła Biblioteka Miejska w Łodzi. Przypominająca paczkomat „Szuflandia” ulokowała się na rynku Manufaktury. Było to wówczas urządzenie prototypowe. Miało ułatwiać wypożyczanie książek w pandemii, a bibliotekarze zapowiadali, że kolejne pojawią się w Łodzi niebawem. Na razie nie przybył ani jeden, ale za to pojawiły się w innych miastach województwa.
RECENZJA. Wiadomo, że psychologiczne teorie Carla Gustava Junga wpłynęły na kulturę. Teraz możemy obserwować kolejny przejaw tego zjawiska – dwaj łódzcy artyści: malarz Maciej Walczak i rzeźbiarz Jarosław Borek zwizualizowali Jungowskie archetypy, czyli modele ludzkich osobowości, i zestawili je na wystawie w Galerii AOKZ. Pisze Aleksandra Talaga-Nowacka.
NOWY NUMER. Fotografia w stopniu dotąd niespotykanym stała się powszechnym nośnikiem informacji i środkiem wyrazu. Dramatyczne obrazy wojny nigdy nie były tak dosadne i wszechobecne w przestrzeni publicznej jak te docierające do nas z Ukrainy, rejestrowane przez sprawców, ofiary, uczestników i świadków, czasem przez zawodowych fotoreporterów. Fotografowanie to – jak mówi Grzegorz Przyborek – „pewien sposób patrzenia na rzeczywistość”, kryje się w nim myśl, refleksja. Każdy musi ją odczytać po swojemu. Szczególną formą tej postawy wydaje się wizualny aktywizm i fotografia zaangażowana.
Retrospektywnej wystawie prac Grzegorza Przyborka na tegorocznym Fotofestiwalu towarzyszy premiera filmu dokumentalnego Andrzeja P. Florkowskiego "KOAN. Przestrzenie wyobraźni Grzegorza Przyborka - w Art_Inkubatorze (sala teatralna) 20 VI o godz. 19.30. Po spotkaniu planowane jest spotkanie z prof. Grzegorzem Przyborkiem, Krzysztofem Candrowiczem z Fotofestiwlau i autorem. Od 21 VI film będzie pokazywany na wystawie prof. Przyborka w Ośrodku Propagandy Sztuki.
Pierwszą imienną gwiazdę w nawierzchni chodnika ulicy Piotrkowskiej odsłonił 28 maja 1998 roku Andrzej Seweryn. Ostatnią jak dotąd uhonorowany został Jacek Bromski, 9 maja tego roku, czyli niemal w dwudziestą piątą rocznicę tamtej. I jak sam przyznał, załapał się do pierwszej setki, bo jego gwiazda jest już (albo dopiero) dziewięćdziesiątą trzecią z kolei.