– Nie chcę polecać nikomu żadnej religii czy sposobu myślenia. Myślę, że ważne jest, by umysł ludzki był wolny w poszukiwaniu tego, czego potrzebuje – należy zatem zapewnić ludziom swobodę myślenia i dostęp do wiedzy. Ja miałam taką swobodę i taki dostęp. Sposób myślenia, którego potrzebowałam, odnalazłam w taoizmie – mówiła trzy lata temu Ursula K. LeGuin, amerykańska pisarka, autorka książek SF i fantasy, z których wiele weszło do klasyki literatury. 22 stycznia 2022 roku mijają trzy lata od jej śmierci.
We współczesnym świecie najważniejsze jest doświadczanie. Opiera się na nim komunikacja międzyludzka i uczestnictwo w kulturze. Teoretycy awangardy przewidzieli to już sto lat temu. Żeby muzea mogły dobrze wykonać swoją pracę, odbiorca nie może być biernym konsumentem, a musi stać się współtwórcą wystawy. Widz to nie tylko oko rejestrujące obrazy i komunikaty, to przede wszystkim ciało poruszające się w konkretnej przestrzeni. Muzeum musi stać się forum dyskusji i współdziałania, miejscem dla emocji i rozmaitych interpretacji.
Dzieje fotografii to nieustające zmiany technologiczne, systematyczne poszerzanie zakresu wzorów estetycznych oraz pełnionych przez to medium funkcji dokumentacyjnych, identyfikacyjnych, komunikacyjnych. Z tego powodu coraz trudniejsze jest dziś pisanie o fotografii en bloc. Stała się ona fenomenem zbyt złożonym, różnorodnym i powszechnym, aby poddać ją prostej i szybkiej analizie.
Leopold Buczkowski, wybitny pisarz żyjący w latach 1905–1989, wszedł do historii literatury prozą na tyle oryginalną, że przez lata dostarczała problemów interpretacyjnych. Urodzony na Podolu w rodzinie wiejskiego stolarza, był świadkiem i uczestnikiem kataklizmów XX wieku: głodu podczas I wojny światowej, biedy w odzyskanej wolnej Polsce, gorzkiego smaku klęski kampanii wrześniowej, terroru dwóch okupacji, wybuchu nacjonalizmu ukraińskiego, który przyniósł śmierć jego dwóm braciom, gehenny Powstania Warszawskiego, w którym wziął udział, niemieckiej niewoli.
Marian Łohutko w 1978 roku opublikował w wydawnictwie „Iskry” książkę „Każdy musi napisać powieść”. Autor był z wykształcenia prawnikiem, a jako literat pisał opowiadania, sztuki teatralne i słuchowiska. Książkę kupiłem dla tytułu, który wydał mi się efektowny i inspirujący. Dziś w ogóle nie pamiętam jej treści; to była jakaś nowoczesność, trochę męcząca i przestylizowana groteska, żonglerka skojarzeniami i absurdalnymi sytuacjami. Czytałem ją w latach 80. ubiegłego wieku. Dość dobrze pasowała do ówczesności…
TEMAT NUMERU. To nie jest tak, że wszystkiemu winne są nowe technologie. Świat kształtują ci, którzy nimi zarządzają, mając na uwadze coraz większe wpływy. Dlatego dzisiejsza muzyka popularna traci charakter i autentyczność. Ma być przyjemna i bezpieczna. Nad wszystkim czuwa algorytm i format wygładzający dźwięki wedle uśrednionego gustu. Ci, którzy grają muzykę oryginalną, ambitną, niepokorną, trafiają do coraz bardziej kurczącej się niszy. I nawet nie zauważamy, że na każdym kroku to algorytm podpowiada, co ma nam się podobać.
Miasto Filmu UNESCO straciło kolejny festiwal filmowy. Forum Kina Europejskiego Cinergia nie odbędzie się drugi rok z rzędu. Organizujące go Stowarzyszenie Łódź Filmowa postawione zostało w stan upadłości. Okazało się, że reakcje przeciwników festiwalu Transatlantyk, którego Łódź pozbyła się trzy lata temu, były niczym radość karpi na Boże Narodzenie.
Piosenki lidera zespołu Republika cały czas są obecne w życiu muzycznym. Płyty nawiązujące do dorobku tej formacji, Obywatela G.C. i Grzegorza z Ciechowa wydają artyści wywodzący się z różnych światów. Tym razem „Śmierć w bikini” i „Nie pytaj o Polskę” zyskały oprawę improwizowaną – w postaci projektu Macieja Tubisa i Radosława Bolewskego „Obywatel Jazz”, który zostanie zaprezentowany 3 listopada w Łódzkim Domu Kultury. – Piosenki przedstawiamy w dość wierny sposób, bo jest tu i oryginalna linia wokalna, i niezmieniony tekst. Wszystko, co nowe, dzieje się wokół nich – wyjaśnia Tubis. – Zachowujemy ducha twórczości Obywatela G.C., ale komentujemy go naszym własnym językiem. To artystyczne mierzenie się z legendą.
– Oczywiście, znajdziemy w tej powieści fragmenty niezwykle ciężkie stylistycznie, gdzie trudno wyodrębnić narratora, wymagające znajomości historii czy filozofii albo po prostu domysłów ze strony czytelnika, jego intelektualnej aktywności, nie czyni to jednak „Ulissesa” dziełem hermetycznym. Można czytać go na wiele sposobów, na przykład jako powieść czysto realistyczną – mówi Maciej Świerkocki, autor nowego przekładu „Ulissesa”, który ukazał się 14 października nakładem łódzkiego Wydawnictwa Officyna.
Łódź to trudne miasto – taka opinia pokutuje zwłaszcza wśród tych, którzy próbują tu realizować swoje artystyczne czy organizatorskie ambicje. Borykają się z brakiem funduszy, deficytem zrozumienia i dobrej woli decydentów, absurdami przepisów, niedostateczną uwagą ze strony mieszkańców. Jednak, choć Łódź nie przyjmuje z otwartymi ramionami, potrafi inspirować. Dlatego artyści tu przybywają. Ale czy jest dla nich miejsce w grze o przyszłość miasta?

