Wojna na Ukrainie trwa. A my, Polacy, powodowani nagłym impulsem, naprędce próbujemy dowiadywać się czegoś o ukraińskiej kulturze – bo, z różnych powodów, znamy tylko jej znikomą część. Inaczej niż w przypadku pozostałych sąsiadów: Czech, Niemiec czy Rosji. Czy ukraińska kultura inspiruje polskich artystów? Rozmawiamy z Dorotą Sak, artystką wizualną, profesorką sztuki, wykładowczynią w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi, współpracującą z Lwowską Narodową Akademią Sztuki.
– Mój mistrz Benedykt Jerzy Dorys, wybitny warszawski fotograf portrecista, doradził mi, abym tak jak on przed wojną, był... najdroższy na rynku. I tak też robię, świadomie windując ceny za moje fotografie i podkreślając ich wartość – mówi Czesław CZAPLIŃSKI. Wystawę jego zdjęć otworzy 14 maja Galeria Imaginarium w Łódzkim Domu Kultury.
Trudno nam pogodzić się z docierającymi z Ukrainy wstrząsającymi obrazami bestialstwa agresorów i niezawinionego cierpienia ich ofiar. Okrucieństwo i pogarda dla ludzkiego życia wróciły. W chwilach zamętu, bezradności, upadku tego, co wydawało się nienaruszalne, i niepewności, co dalej, szukamy ostoi, oparcia w dobru, które ocalało. Dla wielu pokoleń, w różnych momentach dziejowych, matecznikiem wartości duchowych, moralnych, estetycznych, wzorem prostoty, szczerości i piękna życia była idealizowana prowincja.
Myślę, że to tęsknota za młodością sprawiła, iż dwaj 60-letni panowie postanowili wydać tę książkę. Spróbowali odgrzebać i ocalić wspomnienia, jeszcze raz wrócić do dawnych, szalonych lat, kiedy na łódzkich blokowiskach u schyłku PRL marzyli o wolności i wykrzykiwali swoje istnienie, robiąc hałas na gitarach, kiedy ich pomysłem na życie był punk. Dariusz Jędrasiak i Piotr „Bugs” Wawrzak zatytułowali swoją opowieść „Oi! Oi! Oi! To punk z miasta Łodzi…”, ale to nie muzyka znalazła się tu na pierwszym planie. Stworzyli raczej pokoleniowy fresk i tak bardzo się weń zapatrzyli, że postanowili wrócić na scenę, jeszcze raz poczuć smak tamtych chwil, tamte emocje, odtwarzając utwory sprzed 40 lat z repertuaru pierwszych łódzkich kapel punkowych.
Zastanawiałem się ostatnio nad literaturą zaangażowaną i doszedłem do wniosku, że może bez sensu w literaturze w cokolwiek się angażować. Może lepiej uciec na łąkę, na wieś, na wyspę – i tam kontemplować. Pisać o zagrożeniach, które zaraz zmiotą naszą cywilizację? Po co? Zanim książka się ukaże, jedno zagrożenie zamieni się w następne, łańcuszek wirus – orkan – Putin nie przerwie się ani na moment. Putin to wirus i równocześnie orkan.
Na Marillion Weekend przyjeżdżają fani z całego świata. W tym roku wydarzenie będzie miało trzecią edycję w Łodzi. W latach 2017 i 2019 Klub Wytwórnia był oblegany przez miłośników grupy. Tym razem również – impreza została wyprzedana dużo przed czasem. O nowej płycie Marillion i o wizytach w Łodzi rozmawiamy z klawiszowcem zespołu – Markiem Kelly.
A więc wojna! Rosja napadła na niepodległe państwo – Ukrainę. Myślę, że większość z nas nie wierzyła, że to może się stać w Europie, po sąsiedzku. Polskę i Ukrainę łączy i dzieli trudna historia. Jednak w obliczu ogromu tragedii, która spadła na ukraiński naród, historyczne zaszłości zeszły na drugi plan. Polacy pospieszyli z pomocą. Nasze narody znalazły się teraz bliżej niż kiedykolwiek. To bliskość oparta na współczuciu i bezinteresowności. Jest zatem szansa, by w tym trudnym czasie zbudować nowy rozdział naszej wspólnej historii. Dlatego potrzebna nam jest wiedza na temat Ukrainy, która pozwoli lepiej zrozumieć i wyzbyć się stereotypów.
– Nie jestem łodzianinem z dziada pradziada, ale czuję, że to jest w stu procentach moje miasto. Mogę się nazwać łodziofilem czy nawet lodzermenschem – mówi Tomasz GOŁĘBIEWSKI, koncertmistrz Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Łódzkiej, lider Grohman Orchestra i twórca festiwali koncertowych w łódzkich fabrykach, który obchodzi w tym sezonie trzydziestolecie działalności artystycznej.
– Co mnie łączy z Ulą z „Kości, które nosisz w kieszeni”? W wielu miejscach pokrywają się nasze historie, ale też sposób odczuwania świata, myślenia czy stosunki rodzinne. Z drugiej strony te styki się rozmywają. W porównaniu do Uli pochodzę z rodziny uprzywilejowanej, nie miałem takiego hardcorowego dorastania – mówi Łukasz BARYS, pochodzący z Pabianic laureat Paszportu „Polityki”.
W 2017 roku Łódź przyjęto do sieci miast kreatywnych UNESCO i przyznano prestiżowy tytuł Miasta Filmu. Zaledwie dwa lata wcześniej to samo wyróżnienie otrzymał Rzym. Łódź i Rzym to miasta skrajnie odmienne pod każdym względem: politycznym, historycznym, ekonomicznym i kulturalnym. Jeśli chodzi o branżę filmową, różni je przede wszystkim skala działań. Rzym to stolica dużego kraju – tu koncentrują się potencjał intelektualny oraz państwowe i prywatne środki inwestowane w produkcję filmową, co stawia kinematografię w dużo lepszej kondycji (setki kręconych filmów fabularnych i dokumentalnych, komercyjnych i niezależnych). Łódź jest z kolei miastem wojewódzkim, które usiłuje budować tożsamość wokół bogatych tradycji filmowych. Paradoksalnie jednak drogi, którymi podąża rozwój kultury filmowej w obu miastach, są podobne.

