17. Międzynarodowe Triennale Tkaniny w Łodzi odbywa się w szczególnym momencie: po dwóch i pół roku pandemii i w czasie trwającej wojny na Ukrainie – w innym świecie niż poprzednia edycja. I choć także wcześniej rzeczywistość była wystarczająco złożona, by artyści mogli się z nią konfrontować, to nowa sytuacja zaowocowała w światowej twórczości wszechogarniającym poczuciem niepokoju. Tak wynika z triennalowej wystawy.
Są jedynym festiwalem filmów fabularnych w Łodzi – Mieście Filmu UNESCO. Po burzliwym odejściu Camerimage, zniknięciu Cinergii i nieudanym przeszczepie Transatlantyku pozostała tu tylko Kamera Akcja. Festiwal, który zrodził się ze studenckiej pasji, a przez trzynaście lat stał się profesjonalną, docenianą przez branżę i publiczność imprezą. Dlaczego więc pomysłodawcy i dyrektorzy Kamery Akcji - Malwina CZAJKA i Przemysław GLAJZNER - mówią o absurdzie i frustracji, biorąc pod uwagę wyprowadzkę z Łodzi?
Radość tworzenia zespołowego trudno porównać z czymkolwiek. To cudowny moment, kiedy idea, która narodziła się w czyjejś głowie, staje się rzeczywistością, jednocześnie zmieniając się pod wpływem pomysłów innych. Nigdy nie wiesz, jak to się skończy, ale ufasz, że będzie lepiej, bo są z tobą inni i wspólnie tworzycie coś niepowtarzalnego. I to jest najbardziej pasjonujące – szczególny rodzaj ulotnej wspólnoty. Tego rodzaju emocji doświadczają muzycy, twórcy filmowi czy teatralni, a nawet organizatorzy festiwali.
Krawczyk był niezwykle oczytany – namiętnie czytywał filozofów. I czynił to, zdaje się, dość bezładnie – machając niejako ręką na hierarchię filozoficznych systemów i akademicką chronologię ich powstawania. Znalazło to odbicie w jego sztuce – tej ironicznej, persyflażowej, poddającej wyobraźnię odbiorcy nerwowej intelektualnej grze. Trzeba się cieszyć, że rok 2022 nadaje wreszcie Jerzemu Krawczykowi właściwe miejsce w kanonie polskiej sztuki drugiej połowy XX wieku.
Bywa, że archeolog wydobywa z ziemi zabytki niosące przesłania ponadlokalne i ponadczasowe. Tak się stało w 2009 roku w Tumie pod Łęczycą. W trakcie badań archeologicznych prowadzonych na tamtejszym grodzisku (w warstwie datowanej na przełom XI/XII w.) odnaleziono niezwykły przedmiot. Był nim srebrny, dziewięcioboczny pierścień z wygrawerowaną łacińską inskrypcją +TOT VIVAS FELIX·QVOT·VIVIT·TEPORA FENIX:. To życzeniowa sentencja głosząca: „Obyś żył szczęśliwy, ile czasu żyje Feniks”.
– Życie artysty nie może być odłączone od życia politycznego. Aktywny udział w wydarzeniach politycznych zaczęłyśmy brać od 2004 roku, od pomarańczowej rewolucji. Potem przyszedł Majdan 2014 roku. No a teraz to jest po prostu oczywiste. Bo tu nie chodzi stricte o politykę, ale o narodową tożsamość, wolność i demokrację. Dlatego chcemy przekazać to dalej w Europie i na całym świecie – mówią członkinie ukraińskiego zespołu Dakh Daughters, który wystąpił na tegorocznym festiwalu Łódź Czterech Kultur.
– Jestem przeciwny ironicznemu dystansowaniu się do wszystkiego. Nie chciałbym jednocześnie uderzać w patetyczne tony, że „gatunki muzyczne to dla mnie ograniczenie”. W wielu coś znajduję, czerpię z nich. Często zmieniają mi się upodobania. Od żadnego gatunku nie uciekam, ale też z żadnym się nie utożsamiam – mówi Patryk Pietrzak, który działał w łódzkim zespole Ted Nemeth, a samodzielnie wydał płytę „OK Boomer”.
Putin bez wątpienia „dziedziczy” idee rosyjskiego nacjonalizmu, szowinizmu, a nawet faszyzmu. Nacjonalizm jest jednak tylko fragmentem kultury rosyjskiej. W Rosji istniała i istnieje również inna kultura – europejska, liberalna, wolnościowa – choć w rzeczywistości autorytarnej często musi schodzić do podziemia. Pisze prof. Andrzej de Lazari, historyk idei i rosjoznawca.
– Filharmonia nie może być zarządzana korporacyjnie. Dyrektor musi podejmować ryzyko, zgadzając się na pewne ustępstwa, dzięki którym artyści będą mieli poczucie wolności tworzenia. Nie można potrząsnąć malarzem, poetą czy muzykiem i kazać mu ładniej namalować, lepiej napisać czy piękniej zagrać. Oni muszą sami tego pragnąć – mówi Tomasz BĘBEN, dyrektor Filharmonii Łódzkiej.
– Interesuje mnie w teatrze powrót do wielkiej literatury i robienie jej z poszanowaniem słowa, ducha, który jest w tekście zapisany. Ale będzie też miejsce na teksty współczesne, teatr nie może bać się eksperymentu. No i repertuar lżejszy – ambitne komedie – zapowiada Michał CHOROSIŃSKI, zastępca dyrektora ds. artystycznych Teatru im. Jaracza w Łodzi.

