Kalejdoskop - artykuły | Kalejdoskop kulturalny regionu łódzkiego
Dokładnie pięć lat temu – na 70. Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Berlinie – pełnometrażowa animacja Mariusza Wilczyńskiego „Zabij to i wyjedź z tego miasta” po czternastu latach produkcji ujrzała światło dzienne. Potem była pokazywana na najważniejszych imprezach filmowych na świecie i w Polsce. Osobisty obraz poruszył widzów i zdobył blisko 50 prestiżowych nagród (w tym Złote Lwy na festiwalu w Gdyni). Dziś w pracowni na łódzkim Księżym Młynie Mariusz Wilczyński tworzy kolejny film pod roboczym tytułem „Na mój pogrzeb w czerwonej sukni przyjdź”.
Senat RP ustanowił rok 2025 Rokiem Władysława Stanisława Reymonta. Jak to w takich przypadkach bywa – okazją do docenienia czyjegoś dorobku jest rocznica urodzin bądź śmierci. W przypadku Reymonta mogłaby to być także setna rocznica przyznania pisarzowi Nagrody Nobla. Wtedy to rok 2024 byłby Rokiem Reymonta. I w pewnym sensie był – zorganizowano kilka konferencji naukowych, w kinach oglądaliśmy nową wersję „Chłopów”, a pod koniec roku ogłoszono ministerialny program dotacyjny „Reymont – Interwencje”.
Mieszkanie Zbigniewa Sekulskiego na pierwszym piętrze bałuckiego bloku jest istną jaskinią, gdzie drewniane instrumenty o rozmaitych kształtach nie pozwalają przybyszowi znaleźć dla siebie skrawka wolnej przestrzeni. Spozierają zza węgła, prezentują swe krągłości ze wszystkich ścian. Jedne są aktorami pierwszego planu, przechodząc właśnie proces rekonwalescencji, inne, tonąc w półmroku, czujnie czekają na swoją kolej. Przypomina to klinikę chorych sprzętów profesora Kleksa, gdzie każdy nieostrożny ruch przybysza może spowodować lawinę niezadowolonych poskrzypywań i westchnień.
Nie sposób stwierdzić, ile fraszek stworzył Jan Sztaudynger. Oblicza się, że tych do publikacji napisał około pięciu tysięcy. – Myślę, że do druku przeznaczona była jedna na trzydzieści, a może nawet na pięćdziesiąt – mówi jego syn, łódzki profesor Jan Jacek Sztaudynger. W 2024 roku mija 120. rocznica urodzin poety, fraszkopisarza, satyryka, teoretyka lalkarstwa i tłumacza. Poetę urodzonego w Krakowie wojenna zawierucha przywiodła do Łodzi. Przez lata mieszkał w kamienicy przy ul. Żwirki 1c.
Przyznawanie nagrody artystom przez artystów to przejaw przekonania, że twórcy reagujący na zastaną rzeczywistość, eksperymentujący i poszukujący, niezależnie od formuły działań i używanych środków, biorą odpowiedzialność za tę rzeczywistość i próbują na nią wpływać. Zarazem wspólnie budują pewien zasób, dobro kultury. Nie stanowią zatem dla siebie konkurencji, lecz współpracują – dla zrozumienia świata i rządzących nim mechanizmów.
„Korzenie” były hasłem XVIII edycji Festiwalu Puls Literatury. Temat pojmowano wielowarstwowo i szeroko, a literatura i toczące się wokół niej dyskusje okazały się dobrymi narzędziami do przyglądania się źródłom naszej tożsamości – ogólnoludzkiej, narodowej, kulturowej i rodzinnej.
Spotkanie przy dobrej muzyce może być doskonałą okazją do rozmowy. Tematów w bród. Choćby odwieczne bolączki lokalnej kultury, czyli jak pogodzić oddolne inicjatywy, działalność instytucji z perspektywą urzędników dzielących środki publiczne. Obawy natury egzystencjalnej – czy sztuczna inteligencja nam zagraża, czy tylko pomaga, jak można ją kontrolować i gdzie postawić granice jej wpływu na nasze życie?
Bernard Zboiński, emerytowany pułkownik Wojska Polskiego, rzeźbi i maluje kapliczki z Jezusem Frasobliwym, które później wiesza w pobliżu swojego domu we wsi Dubie koło Szczercowa w województwie łódzkim. Gdy jakaś zginie, nie szuka złodzieja, lecz robi kolejną. Nazbierało się już ich tyle, ile jest dni w roku – 365.
Szczęśliwi artyści, którzy dożyli późnego wieku w pełnej kondycji twórczej, tym cenniejszej, że wzbogaconej przecież wieloma latami prób, eksperymentów i różnych artystycznych doświadczeń. Andrzej Gieraga 4 grudnia 2024 r. kończy 90 lat. Jest dziś najbardziej rozpoznawalnym – nie tylko zresztą w Polsce – kontynuatorem tradycji sztuki geometrii. Dokładniej, kontynuatorem tego nurtu abstrakcji, który przyjął, że sensem wypowiedzi artystycznej powinna być ściśle zracjonalizowana forma dzieła.
– Taniec to sztuka pozornie ulotna, ale bardzo głęboko ingerująca w psychikę widza – mówi Ewa Wycichowska, która 9 października w łódzkiej Akademii Muzycznej otrzymała tytuł doktora honoris causa jako pierwsza w Polsce tancerka i choreografka.